valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

a to historia


Niebieski diament, historia prawdziwa.
Ustalenie prawdziwej historii klejnotów, zwłaszcza tych najcenniejszych, stwarza historykom przeważnie duże trudności. Gdy spojrzeć na to oczami jubilera i właściciela cennego kamienia, to nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Oni wiedzą, że klejnot bez historii, tajemniczej legendy czy też bez intrygującej przeszłości traci na wartości. Niektórzy twierdzą, że nawet połowę swojej ceny. Nie są więc zainteresowani w podawaniu prawdziwych informacji o historii kamienia, która częstokroć nie zawiera żadnych nadzwyczajnych zdarzeń.

zobacz duże zdjęcie - 200x209 - 7kB
Chyba pierwsze miejsce pod względem legend, przesądów i niewiarygodnych historii należy się niebieskiemu diamentowi „Hope”. Jego mrożące krew w żyłach dzieje są powszechnie znane. Od 1688roku, kiedy to klejnot trafił do Europy, każdy nowy właściciel, źle kończył. Samobójstwa, morderstwa, egzekucje, postradanie zmysłów, nie mówiąc o utracie majątków stanowią tło jego historii. Najbardziej jednak tajemnicze były ostatnie lata jego „kariery” , której uwieńczeniem była gablota w Smithsonian Institution w Waszyngtonie.

zobacz duże zdjęcie - 320x240 - 17kB
Ostatnie lata klejnotu związane są z postacią Evalyn Walsh Mc Lean. Córka irlandzkiego emigranta Walsha, który zdobył olbrzymią fortunę w czasie słynnej gorączki złota, w roku 1908 roku wychodzi za mąż za syna właściciela gazety „Washington Post” Edwarda Mc Leana. O tym, że było to małżeństwo dwóch fortun świadczy wysokość kieszonkowego, jakie dostali młodożeńcy na podróż poślubną, kwotę 200 000 dolarów, na owe czasy sumę olbrzymią. Ostatnim miastem, które odwiedzili młodzi małżonkowie, był Paryż. Tuż przed powrotem do Waszyngtonu odwiedził ich w hotelu znany paryski jubiler Pierre Cartier. Po kilkunastu minutach rozmowy odpakował przyniesione zawiniątko, w którym leżał wielki, ponad 45 karatowy niebieski kamień w złotej, barokowej, nieco pretensjonalnej oprawie. To największy niebieski diament na świecie „Hope”. Wzbudza on od razu zainteresowanie i podziw pani Mc Lean, zwłaszcza, że jubiler nie szczędzi mrożących krew w żyłach opowieści związanych z jego historią. Bliski termin powrotu do Ameryki, oraz wyczerpanie się funduszy przeznaczonych na podróż zdecydowały, że diament nie zostaje kupiony.
Mc Leanowie wracają do Waszyngtonu. Po miesiącu dość niespodziewanie odwiedza ich Cartier. Ma ze sobą oczywiście diament „Hope”, ale w nowej niezwykle pięknej oprawie. Zostawia klejnot Evalyn, by mogła go dobrze poznać. Trzeba przyznać, że ta niespotykana taktyka jubilera i znawcy duszy kobiety przynosi sukces. Pani Mc Lean kupuje diament za 180 000 dolarów, mimo sprzeciwu rodziny męża. Od tego momentu diament towarzyszy milionerce we dnie i w nocy. Nie zdejmuje go nawet na stole operacyjnym i podczas pobytu w szpitalu. Taka intensywna „eksploatacja” ma udowodnić, że kamień ten nie przyniesie nic złego ani jej, ani bliskim, mimo swojej tragicznej historii. Znany był „dowcip” Evalyn, gdy na przyjęciach zakładała błękitny diament na szyję swojego ulubionego psa i twierdziła, że powodzi mu się coraz lepiej, mimo stykania się z przeklętym kamieniem.

zobacz duże zdjęcie - 600x375 - 21kB
Właścicielka klejnotu stała się niebawem obiektem zainteresowania prasy, kronik filmowych (to na ich podstawie można było odtworzyć dzieje diamentu „Hope” w Ameryce). Ba! Nie stronili od niej znani politycy i biznesmeni. Jej przyjęcia stały się sławne z powodu gości, którzy je zaszczycali, a także z niebywałego przepychu i rozrzutności gospodyni. Zawsze jednym z bohaterów bankietów był niebieski diament. Taki kosztowny styl życia powoli uszczuplał milionerską fortunę. Pod koniec życia coraz częściej sławny klejnot ląduje w lombardach, gdzie stanowi zastaw pod pożyczki. Nic dziwnego, że gdy umiera w 1947 roku, zostają po niej w spadku długi i kolekcja biżuterii z diamentem „Hope” na czele.
Sławny diament kupuje na aukcji nowojorski jubiler Harry Winston i przez 9 lat organizuje jego pokazy w całych Stanach. Teraz dopiero można poznać jakim musiał być znanym klejnotem, wylansowanym przez poprzednią właścicielkę, bo przez cały czas oglądają go tłumy ciekawskich. W 1957 roku klejnot trafia do Smithsonian Institution w Waszyngtonie, gdzie go można oglądać do dziś. Ofiarodawcą jest Harry Winston. To, że nie wziął on ani centa za bezcenny dar, uchroniło go ponoć od skutków złej sławy diamentu.

A co z przekleństwem jaki miał nieść ze sobą klejnot? Evalyn twierdziła przecież, że jest szczęśliwa i kamień ten jest właśnie uosobieniem jej sukcesu życiowego. To legenda stworzona przez ekscentryczną milionerkę.

A co na to historycy? Nie musieli się zbytnio wysilać, by odkryć prawdę, bo o tych wydarzeniach pisała chętnie prasa i szczegóły pokazywały kroniki filmowe.
Niedługo po zakupie diamentu przez Evalyn umiera teściowa, która szczególnie zawzięcie przestrzegała ją przed tą transakcją. W tym momencie synową pierwszy raz ogarnia panika. Prosi więc przyjaciela rodziny, prałata Russella, by poświęcił klejnot. Ma to pozbawić kamień złych mocy. W chwili rozpoczęcia uroczystości w kościele nagle nad miastem rozpętuje się burza o niebywałej sile i piorun trafia w wierzę kościelną ogłuszając uczestników uroczystości.

Ale przecież burze zdarzają się nie tylko wtedy, gdy ktoś chce poświęcić biżuterię, odpowiada Evalyn na ciągłe utyskiwania rodziny dotyczące pechowego klejnotu.
Gdy niedługo po tym w wypadku samochodowym ginie jej 9 - letni syn, mąż wiąże to wydarzenie z niebieskim diamentem. Żona jednak mimo rozpaczy nie chce się go pozbyć, twierdząc, że przecież nie on jest winien tragedii, a kierowca samochodu.
Mąż coraz częściej zaczyna nadużywać alkoholu. Po pewnym czasie ucieka z domu z młodą kobietą i trwoni prawie cały majątek. Już jako biedak kończy życie w sanatorium dla alkoholików.
Wkrótce gazeta, duma rodziny, upada i Evalyn musi sprzedać pozostałą część majątku, zostawiając sobie jednak diament Hope.
Nawet śmierć córki z przedawkowania leków (narkotyków?) nie może zburzyć wiary matki, że to tylko przypadkowe zdarzenie. Chce być szczęśliwa razem ze swoim ulubionym klejnotem.
Umiera w nędzy, ale z niebieskim diamentem przy sobie.

Jak mówią złośliwi, na wszelki wypadek w sali gdzie jest wystawiany dziś diament Hope, odgrodzono go od publiczności kuloodporną szybą o grubości 7 mm. Nikt nie chce potwierdzić informacji, że jest to nie tylko ochrona klejnotu przed złodziejami, ale przede wszystkim ochrona zwiedzających przed złymi mocami kamienia.

Ryszard Juśkiewicz
do góry | powrótA TO HISTORIA • WARTO PRZECZYTAĆ • PYTANIE RETORYCZNE • RADY STARSZEGO KOLEGI