valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

a to historia


Szmaragd , car i złodzieje.
 Gdy w 1831 roku rosyjski chłop, Maksym Kożewnikow znalazł na Uralu kilka zielonych kamieni, które po bliższych oględzinach w szlifierni w Jekaterinburgu okazały się najprawdziwszymi szmaragdami uznano to za sensację i wyjątkowo szczęśliwy zbieg okoliczności, zwłaszcza, że po oszlifowaniu okazały się klejnotami o niebywałym pięknie. Zdawało się, że odkryto nowe, nieznane dotąd złoża tych cennych kamieni. Jednak bardziej dociekliwi mogli się przekonać, że miejsce ich wydobycia znane już były na długo przed naszą erą. Opisywał je szczegółowo Herodot w V wieku przed Chrystusem. Pewne więc, że były eksploatowane znacznie wcześniej. Chłop - odkrywca, praktycznie nic nie miał ze swojego odkrycia, bowiem właścicielem wszystkich znalezisk na ziemi i pod ziemią w obrębie Wielkiej Rusi był car. A w tym czasie miłościwie panującym był car Mikołaj I.

 Niebawem rozpoczęto wydobycie szmaragdów, których obróbką zajęła się szlifiernia w Jekaterinburgu. Jej kierownikiem był Jakow Kokowin.

 W tym czasie w Rosji podstawowym źródłem informacji były donosy (chyba nie tylko w tym czasie i chyba nie tylko w Rosji). Jeden z nich wydał się szczególnie zadziwiający. Mówił on o tym, że kierownik szlifierni przechowuje ogromne ilości szmaragdów w swoim domu, w tym jeden o szczególnej urodzie i niebywałej wielkości. Co więcej, zamierza sprzedać te klejnoty. Zwykły kierownik okradał cara. W Petersburgu zawrzało. Natychmiast wysłano kontrolę do uralskich szlifierni. W domu kierownika kontrolerzy odkryli 2438 szmaragdów, w tym jeden ważący około 1 funta, czyli wielkości ponad 2000 karatów. Donos więc okazał się prawdziwy, ale nie do końca. Na pytanie, co robią szmaragdy w domu Kokowina, ten odpowiedział bez zająknięcia.
– Zabezpieczyłem je w moim mieszkaniu, by nikt ich nie ukradł. Po ich oszlifowaniu oczywiście wyślę je carowi do Petersburga.
Logiczne. Ale przecież car oczekuje na rezultaty kontroli, a w każdej sprawie, nawet najdrobniejszej, car Mikołaj chce i lubi podejmować decyzję, więc należy przesłać do Petersburga cały skarb. Niech decyzja, co dalej ze szmaragdami, do niego należy. Zinwentaryzowano szmaragdy, zapakowano do skrzyń i po ich opieczętowaniu wysłano do Petersburga. Na miejscu, doradca cara i zastępca ministra Lew Perowski po rozpakowaniu skrzyń i sprawdzeniu ich zawartości znalazł w nich 2437 szmaragdów. Brakowało jednego, tego najbardziej cennego 2000 karatowego. I w tym momencie musiało dojść do tajnej korespondencji między nim a carem. Jej skutkiem jest wysłanie Perowskiego na Ural, by sprawdził, kto ukradł cenny kamień. Był on nie tylko znawcą kamieni ale także ich kolekcjonerem. Być może, był to błąd cara, ponieważ, jak wiadomo, 7 przykazanie bardzo często nie dotyczy kolekcjonerów.

 Śledztwo, prowadzone przez wiceministra, więzienie przez 2 lata i ciągłe przesłuchiwania biednego Kokowina, nic nie dały. Podobnie jak rewizje w jego domu i domach jego najbliższych. Kamienia nie znaleziono.

 Po latach, wśród dworzan i ludzi zainteresowanych słynnym już szmaragdem to ... Perowski stał się najbardziej podejrzanym, lecz i w jego kolekcji nigdy nie znaleziono klejnotu.

 Jednocześnie geolodzy, którzy coraz częściej badali Ural poszukując nowych złóż kamieni szlachetnych, złota i diamentów często spotykali się z propozycjami zakupu wielkiego szmaragdu, ważącego ponoć 2000 karatów. Nigdy jednak nie doszło do transakcji. Zawsze coś stawało na przeszkodzie. Najczęściej brak odpowiedniej ilości pieniędzy u potencjalnych klientów. Propozycje kupna dostawali jeszcze po II wojnie światowej naukowcy szukający surowców na Syberii. Po pewnym czasie definitywnie słuch o szmaragdzie zaginął. Wspomnieniem o tej historii jest szmaragd z Muzeum Ziemi Rosyjskiej Akademii Nauk, nazwany „Szmaragdem Kokowina”. Jest on jednak o wiele większy niż oryginał oraz w części nieprzezroczysty. Nie ma więc wiele wspólnego z oryginałem i jest swego rodzajem wyrzutem sumienia., gdyż złodziej do dziś jest nieznany, a szmaragd stał się bohaterem legendy.

Ryszard Juśkiewicz
do góry | powrótA TO HISTORIA • WARTO PRZECZYTAĆ • PYTANIE RETORYCZNE • RADY STARSZEGO KOLEGI