valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

warto przeczytać


Losy kolekcji
W kilku wydaniach gazety opisywane były przypadki dotyczące losów kolekcji. Przeważnie smutnych. Losami jednej z nich chciałbym podzielić się z Czytelnikami.

Wśród moich znajomych nie jest tajemnicą, że kolekcjonuję minerały. Kilka miesięcy temu przyszedł do mnie znajomy kamieniarz z okazem chryzokoli w ręku z pytaniem: - Co to jest? Odpowiedziałem, zgodnie ze swoją wiedzą, nie omieszkając dodać:- A skąd to masz? Usłyszałem historię, którą z niewielkimi skrótami przytoczę.

„Jak wiesz mam zakład kamieniarski. Wykonuję pomniki na cmentarzach oraz inne prace kamieniarskie związane z moim zawodem. Któregoś dnia, jak co dzień ze współpracownikiem montowałem pomnik zamówiony kilka tygodni wcześniej. Przygotowałem zaprawę betonową, by zamocować granitowe płyty.
Nagle zauważyłem kobietę, która zamawiała pomnik. Pomyślałem w pierwszej chwili, że może chce wycofać się z zamówienia. Kobieta niosła z widocznym zmęczeniem płócienny worek. Podeszła do nas i głosem nie cierpiącym sprzeciwu powiedziała:- Proszę to domieszać do zaprawy betonowej – i bez chwili wahania wrzuciła zawartość worka na wylaną zaprawę. Były to kolorowe, błyszczące kamienie różnej wielkości i różnych kolorów. Kobieta podniesionym głosem prawie wykrzyczała: - Były zawsze ważniejsze ode mnie. Masz swoje zbiory na zawsze.

Jeden z kamieni nie przykleił się do wylanego betonu i potoczył się po ścieżce. Spytałem po chwili wahania:- Mogę ten kawałek zatrzymać na pamiątkę. Kobieta kiwnęła głową i popatrzywszy na okazy zanurzające się w szarej mazi spiesznym krokiem oddaliła się. Staliśmy jak osłupieni. Gdy po kilku dniach przyszła dopłacić za wykonany pomnik, nie miałem odwagi zapytać:- Dlaczego?”

W.W.
/nazwisko do wiadomości redakcji/


Od redakcji:

Takie to bywają losy kolekcji.

Ostatnio byłem w Tálly na Węgrzech w towarzystwie autorów artykułu o zbiorach minerałów zgromadzonych przez jednego z mieszkańców tego miasteczka, Gyortgy Encsy zamieszczonego w jednym z wcześniejszych wydań gazety. Po kolekcji zostały marne szczątki.

Nie pytaliśmy, gdzie podziały się znaczące jej okazy. Po cóż drażnić staruszkę, która chce do końca swego życia być strażniczką mężowskich zbiorów.
Jak widać, nie jest w stanie sprostać zadaniu.

wydrukowano w gazecie targowej - październik 2009 "EXPRESS Interstone 2009"
do góry | powrótA TO HISTORIA • WARTO PRZECZYTAĆ • PYTANIE RETORYCZNE • RADY STARSZEGO KOLEGI