valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

warto przeczytać


Losy Kolekcji
Kiedyś wywołałem na internetowym forum temat: Smutne losy kolekcji. Bardzo interesującą wypowiedź wygłosił na ten temat profesor Wiesław Pusz, co opublikowała niezwłocznie nasza gazeta. Dziś na ten temat przekazujemy wypowiedzi innych internautów.

Mira Saternus-Lubbe

zobacz duże zdjęcie - 600x494 - 25kB
Temat, przyznam, trochę mnie gryzie. Mój zbiór to akurat nie minerały, lecz skamieniałości, ale problem pozostaje. Właściwie okaz nieopisany jest mało lub wcale użyteczny i wydaje mi się, że naszym obowiązkiem jest zostawić kolekcję jak najlepiej opisaną (wtedy może zamiast ją wywalić spadkobiercy pokażą lub oddadzą komuś kompetentnemu, jeśli sami nie zdążymy) . Hm, trochę wśród geologów dziwi postawa "nie myślę, co będzie z kolekcją po mojej śmierci" - kto jak kto, ale akurat geolog powinien mieć długą perspektywę czasową i wiedzieć, że okaz nas przeżyje... Wyciągając jakiegoś trupa (kłania się wątek o nekrofilii:) mam czasem przykre poczucie, że z perspektywy czasu rozumianego geologicznie to właśnie zaczynam najpewniej proces destrukcji okazu.

Andrzej Pełka

zobacz duże zdjęcie - 514x514 - 34kB
Tak daleko myślą jeszcze nie sięgałem... Zawsze miałem tendencję do gromadzenia przedmiotów dziwnych, nadchodził jednak w końcu taki moment, kiedy zaczynałem się ich wyzbywać, a swoją uwagę przenosiłem na inne pożądane przeze mnie obiekty. Gdyby założyć, że cykl ten znów się powtórzy, to moje kamienie wylądują kiedyś w rozproszeniu u różnych ludzi dla których stanowić będą jakąś tam ciekawostkę. Jeśli stanie się to w sposób naturalny i z mojej własnej woli, żałować ich nie będę, bo przecież spełnią już najważniejszą rolę zaspokajając moją małpią ciekawość. Jednak tak serio myślę, że kiedyś sprokuruję dla nich jakąś solidną, metalową skrzynkę, zapakuję zbiór do środka i... przestanę się nim przejmować. Jeśli zostanie "przy rodzinie", to może kiedyś, gdy już wykorkuję mój syn wywlecze go z jakiegoś zakurzonego zakamarka i pokaże swojemu dzieciakowi na dowód, że miał on nieco pomylonego dziadka (wcale się nie oburzę, sam miałem dziadka iście bajkowego i wiem, że taki dziadek jest najfajniejszy) a spod uchylonej pokrywy poza radonem ulotni się także mój duch. Jeśli zaś nie zostanie i takim, czy innym zrządzeniem losu wyląduje, dajmy na to, na śmietniku, to wówczas ani mi w głowie będzie się tym przejmować - to przywilej nieboszczyka.

Anonim

Temat wart dyskusji, ja jednak jak będę miał pierwszą setkę zacznę się tym "martwić". Prawdopodobnie nigdy nie oddam moich kamoli, ale to rzecz bardzo indywidualna. Cieszę się nimi co dnia, i za każdym razem widzę w nich coś innego, ładniejszego, lub coś innego, co właściwie powoduje we mnie pytanie, po jaką nędzę to przywlokłem do domu.

Jakub Witowski

To ważny temat. Nie sądzę jednak, że jest to temat dla młodych kolekcjonerów. Mimo to nie tylko ja, lecz sporo innych młodych adeptów geologii myślą o przyszłości swoich zbiorów.
Na pytanie, czy swoją kolekcje pozostawić następnym pokoleniom, czyli mojej rodziny, czy przekazać do muzeum, to myślę, że tutaj poszedłbym na kompromis. W przyszłości mam nadzieję założyć własne muzeum, by zbiory mogły być podziwiane przez zwiedzających, ale też i pozostały w rodzinie. Czy to możliwe? Nie wiem, ale myślę, że kiedyś będę miał na tyle dużo pieniędzy, by zrealizować moje marzenia.

Sandra

zobacz duże zdjęcie - 480x369 - 29kB
Śledzę dyskusje na temat losów kolekcji .i sądzę, że temat jest po prostu trudny, zmusza do refleksji nad nieuniknionym i tak bardzo kłóci się z radosną przyjemnością kolekcjonowania, że najzwyczajniej uciekamy od niego. Tu potrzeba spojrzenia Żeromskiego na te nasze kolekcje i ich losy .... surowego w postrzeganiu stanu rzeczywistego, bez upiększeń wynikających z sentymentalnych powiązań kolekcjonerów z okazami...

Pytasz jak jest w moim przypadku ?
Tworzona kolekcja ma dla mnie ogromną, wieloraką wartość, przede wszystkim naukową (głównie paleobotaniczną) i emocjonalną. Wartość paleobotaniczna wraz z subiektywnym odczuciem piękna, za każdym razem są podstawowymi wyznacznikami decydującymi o powstaniu pragnienia włączenia danego okazu do kolekcji (oczywiście zdarzają się odstępstwa). Skoro w tak mozolny i dokładnie określony sposób buduję kolekcję niemożliwym byłoby, żeby jej losy były mi obojętne. Zdaję sobie sprawę, że dla skamieniałego drewna to ja jestem zaledwie krótkotrwałym epizodem w geologicznej skali jego losów, a nie odwrotnie.

Przyszłość mojej kolekcji nie jest jeszcze przesądzona, ani nawet Wstępnie zaplanowana. Przypuszczam, iż ustalenie jej zabierze mi znacznie więcej czasu.

Dyrekcja pewnego muzeum sugerowała chęć przejęcia w przyszłości moich zbiorów. Uspokaja mnie to, ponieważ wiem, że tam okazy byłyby docenione, a niektóre zostałyby poddane dalszym badaniom, co jest dla mnie ważne. Chciałabym jednak, żeby kolekcja pozostała w Polsce ... Czy będzie to
możliwe ? Czy będę musiała skorzystać z propozycji wspomnianego muzeum ? Dziś tego nie wiem, ale mam nadzieję, że życie podpowie jeszcze nie jedno rozwiązanie.

Tomek Praszkier

zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 31kB
Sprawa przyszłości zbiorów jest chyba dość zróżnicowana.
Wydaje mi się, że są dwie podstawowe postawy, z których wynikają dwa modele rozwoju sytuacji.

Pierwsza grupę stanowią ludzie, którzy zbierają okazy o małej (wymiernej) wartości, o znaczeniu sentymentalnym, czyli zbierają tzw. ziemniaki. Robią to wyłącznie jako formę aktywnego wypoczynku i nie traktują hobby zbyt serio. Im jest wszystko jedno co stanie się z ich zbiorami. Wydaję mi się też, że do tej grupy należą wszyscy początkujący kolekcjonerzy.

Drugą grupę, którą nazwałbym "prawdziwymi kolekcjonerami", stanowią ci, którzy zbierają okazy przez wiele, wiele lat, znają się dobrze na swoim hobby, traktują je serio, starają się mieć jak najlepsze okazy (w obiektywnym sensie), często o znacznej wartości materialnej. Tym ludziom na pewno nie jest wszystko jedno co stanie się z ich zbiorami.

W przypadku pierwszej grupy - wiadomo - w prawie 100% przypadków ich okazy lądują na śmietniku po jakimś czasie. Tak na prawdę bez specjalnej straty dla kogokolwiek.

Jeżeli chodzi o drugą grupę to tu scenariuszy może być wiele. Tak na prawdę najwięcej zależy od jakości okazów i zbioru. Znane mi są pojedyncze przypadki w skali świata, aby okazy z naprawdę dobrych kolekcji lądowały "na śmietniku". Najczęściej dobre okazy są sprzedawane przez rodzinę po śmierci lub przekazywane do muzeów. Przy okazji - w ten sposób większość muzeów w USA buduje swoje zbiory.

Najwięcej zróżnicowanych opcji może spotkać kolekcje składające się z "typowych okazów" - nie ziemniaków, ale też nie okazów bardzo wysokiej klasy. Takie kolekcje stanowią pewnie 90% wszystkich kolekcji minerałów na świecie. Nikt nie robił badań, ale na pewno większość okazów z tego typu kolekcji ląduje również na śmietniku. Część trafia do wtórnego obiegu - muzea raczej nie przyjmują takich okazów.

Wiele do myślenia daje zastanowienie się bardziej generalne - co dzieje się z milionami ton okazów rocznie wydobywanych na świecie (setki ton "zeolitów" z Indii, tysiące ton geod z Brazylii, miliony
okazów z Meksyku z lat 1980-tych, czy dziesiątki tysięcy okazów z np. Machowa?? Cóż, znakomita większość wylądowała zapewne na śmietniku, bo inaczej ciągle w obiegu było by multum starych okazów. Tak więc perspektywy dla naszych okazów są słabe i od nas zależy co się z nimi stanie.

Oczywiście - jeżeli kolekcjonowanie minerałów to dla nas niedzielne hobby i nie traktujemy tego zbyt serio - jest nam wszystko jedno. Jeżeli jednak mamy zbiór, o którym wiemy, że stanowi
obiektywną wartość to przeważnie myślimy o przyszłości naszej kolekcji.

Jak pokazuje doświadczenie pokoleń najbezpieczniejsze są okazy zdeponowane w muzeach. Tak więc najlepiej chyba przekazać swoje zbiory do muzeum, które cenimy (tu może być problem w Polsce).
Jedynie w przypadku najlepszych światowych okazów jest bezpieczniejsze miejsce - prywatne kolekcje. Czemu? A no jeżeli zapłaciłeś za okaz np. 200.000 $ to na pewno dbasz o ten okaz bardziej niż pani sprzątaczka w najlepszym muzeum.

Te wnioski pochodzą z analiz i opracowań nad "niszczeniem kolekcji" opracowanym przez Mineralogical Record.

A prywatnie? Mam nadzieję, że Towarzystwo Geologiczne "Spirifer" otworzy w przeciągu najbliższych lat profesjonalne muzeum i tam będą zdeponowane i wystawione nasze zbiory. Mam również nadzieję, że do tego muzeum w przyszłości wy przekażecie swoje kolekcje.

Andrzej

zobacz duże zdjęcie - 600x575 - 57kB
Sprawa w ogóle jest trochę bardziej rozległa - jest fragmentem czegoś, co nazwałbym "kodeksem etycznym" zbieracza. Bo skoro zabraliśmy nasze "skarby" naturze, to ich tam już nie ma. Chcąc nie chcąc staliśmy się więc odpowiedzialni za zachowanie tego kawałka przyrody przyszłym pokoleniom. W tym kontekście wyrzucenie kolekcji na śmietnik jest zwykłym barbarzyństwem.

Tak więc, niezależnie od powodów, dla których zbieramy kamienie i powodów, dla których przestaliśmy je zbierać oraz rzeczywistej wartości zgromadzonych okazów nie pozwalajmy im niszczeć. No fakt. O tym wszystkim nie pomyślałem. Może przez to, że zawsze zabieram nie tyle naturze, co hałdzie, a to trochę postać rzeczy zmienia. No, ale nawet ziemniak może mieć pewne wartości dydaktyczne, więc
jak pisałem - do szkół, do szkół!

A przy okazji przypomniało mi się jak to kiedyś jako dzieciak bardzo byłem ciekaw jak wygląda ruda żelaza i na tym cholernym Śląsku, gdzie nic tylko młodzieży nabijano głowy etosem górniczo - hutniczym, wyobraźcie sobie nie znalazł się nikt, kto by potrafił moją ciekawość zaspokoić. Nawet nękana w tej materii nauczycielka mełła coś tam smętnie pod nosem i w swojej smarkatej przenikliwości wyczułem, że najpewniej nic o tym nie wie.

Rudę zobaczyłem parę ładnych lat później na terenie Huty Katowice- miała postać niewielkich, popielatych kulek i tak naprawdę była półproduktem (tzw. granulatem) dla hutnictwa przywożonym chyba z ZSRR. Gdyby nie Kletno i zainteresowanie minerałami, to pewnie bym tej cholernej rudy w jej naturalnej postaci do dziś nie zobaczył. :-)


Opinie zebrał Ryszard Juśkiewicz

wydrukowano w gazecie targowej - październik 2008 "EXPRESS Interstone 2008"
do góry | powrótA TO HISTORIA • WARTO PRZECZYTAĆ • PYTANIE RETORYCZNE • RADY STARSZEGO KOLEGI