valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

warto przeczytać


Tajemnicze szkło libijskie
 Są tematy, którymi nauka o Ziemi zajmuje się trochę po macoszemu, a wyniki dociekań badaczy nie pozwalają na rozwiązanie związanych z nimi zagadek. Jednym z takich tematów jest powstanie szkła libijskiego. Samo odkrycie naturalnego szkliwa przy granicy egipsko-libijskiej zawdzięczamy przypadkowi. W grudniu 1932 roku Patrick A. Clayton pośród morza piasków Sahary znalazł miejsce, gdzie można było znaleźć grudki naturalnego szkliwa. Były one barwy biało-żółtej, ale zdarzały się białe, a także ciemnozielone i prawie czarne. Większość z nich była przezroczysta lub przeświecająca, ale trafiały się również takie, przez które światło nie przenikało. Waga ich przeważnie nie przekraczała 100 g, ale zdarzały się ważące ponad 10 kg. Po powrocie do Anglii wiadomość o odkryciu podróżnik zamieścił w londyńskim The Geographic Journal. Wbrew pozorom publikacja ta nie wzbudziła zbyt dużego zainteresowania. Nawet wystawione okazy szkła w British Museum nie spowodowały jakiegoś specjalnego zainteresowania naukowców.
 Wkrótce o szkle libijskim zapomniano na długie lata.

zobacz duże zdjęcie - 700x424 - 24kB
Szkło libijskie z kolekcji autora
 Do badań nad pochodzeniem szkła libijskiego powrócono na przełomie wieków. W tym czasie wykluczono, że szkło libijskie jest pochodzenia wulkanicznego.


 Dawno, dawno temu jeden z moich kolegów jechał do Libii na kontrakt. Przed wyjazdem spotkaliśmy się i poprosiłem go, by przywiózł mi z Sahary różę pustyni. W owym czasie, gdy turystyka na północ Afryki była praktycznie niemożliwa, gipsowa róża pustyni była niezwykłym rarytasem dla polskich kolekcjonerów minerałów. Po powrocie, po dwóch latach, gdy spotkaliśmy się z miną zbitego psa oświadczył: - Przepraszam cię bardzo, ale zjeździłem Saharę i nie spotkałem tam żadnych kwiatów. Sam piach i kamienie.
 W tym momencie uświadomiłem sobie, co by było, gdybym go poprosił o szkło libijskie. Najpewniej dostałbym szklankę lub komplet kieliszków.


 Brak oznak wulkanizmu w bliższej i dalszej okolicy oraz zbyt mała ilość H2O w badanych grudkach w porównaniu z obsydianem nie pozwolił na uznanie ich za produkt zestalenia się wyrzucanej magmy z krateru wulkanu. Różnice w ilości wody są bardzo znaczące, bo obsydian, czyli szkliwo wulkaniczne ma w swoim składzie około 1% wody, gdy w szkle libijskim jest jej około 0,1 %, a w tektytach jeszcze mniej, bo około 0,005%.
 Między innymi i z tego powodu wykluczono, że szkliwo to jest tektytem. Nie znaleziono ponadto nawet w odległych rejonach północno-wschodniej Afryki krateru uderzeniowego jakiegoś dużego ciała kosmicznego, planetoidy lub komety.
 Badania przeprowadzone pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku dały jednocześnie nieoczekiwane wyniki. Szkło libijskie składa się w co najmniej 97% z krzemionki SiO2, a pozostałe 3 % tworzą tlenki Al, Fe, Ti, Zr, Co oraz Mg(II). I to nie jest dziwne, bo podobne szkło Darwina z Tasmanii ma skład zbliżony: SiO2 - do 94%, a pozostałe 6 % to tlenki Al, Ti, Fe, Mg i K2O. Sensacją stało się znalezienie w szkliwach inkluzji o średnicy od 0,1 mm do 2 mm, które
zobacz duże zdjęcie - 500x372 - 32kB zobacz duże zdjęcie - 700x466 - 43kB
Szkło Darwina, Australia - z kolekcji autora
okazały się kryształami cristobalitu i trydymitu. Oprócz skrystalizowanej krzemionki w postaci tych minerałów znaleziono mikrokryształy wollastonitu i baddeleyitu. Wszystkie te kryształy powstają w wysokich temperaturach, a niektóre z nich i przy dużych ciśnieniach. Równocześnie w miejscach, gdzie znaleziono najwięcej grudek szkliwa stwierdzono w otaczających je białych piaskowcach coesyt i stiszowit. To, że była to sensacja naukowa mogą świadczyć warunki w jakich powstają te krzemionkowe minerały. Coesyt krystalizuje w temperaturze około 700 °C i przy ciśnieniu 40 000 at!, a stiszowit w temperaturze 1200 – 1400 °C i ciśnieniu 160 000 at!. Obok nich można było znaleźć także mikroziarna diamentu, moissanitu i ilmenitu magnezowego. Nie mogły więc one powstać bez udziału uderzenia materii z kosmosu w
zobacz duże zdjęcie - 700x436 - 31kB
Szkło libijskie z kolekcji autora
piaskowce, i to uderzenia o bardzo dużej energii. Jednocześnie wykluczono, że były to duże bolidy, bo nie znaleziono żadnych wielkich śladów odkształceń skał. Dalsze badania wykazały, że w piaskowcach znajdują się znacznie większe ilości irydu, niklu i chromu niż przeciętna ich zawartość w skorupie ziemskiej, co przy braku w okolicach aktywności magmowej jest jednoznacznie dowodem na uderzenie meteorytu w te skały, podczas którego do skał przejmujących uderzenie dostają się te pierwiastki.
 Nikt nie potrafił wyjaśnić tych wykluczających się wyników badań. Poznanie mechanizmu powstania szkła libijskiego zostało po raz kolejny odłożone.

 W 2003 roku Philippe Paillou z Uniwersyteckiego Obserwatorium w Bordeaux rutynowo analizował zdjęcia radarowe wykonane przez satelitę Landsat i ku swojemu zdziwieniu odkrył na obszarze 5000 km2 w południowo-zachodnim Egipcie, w części Sahary zwanej Wielkim Morzem Piasku 100 kraterów, których średnice wynoszą od 20 m do 2 kilometrów.

Miejsce występowania szkła libijskiego widziane z satelity
 A trzeba wiedzieć, że wyposażenie satelitów w urządzenia pomiarowe z wykorzystaniem radarów umożliwia, mierzyć obiekty na ziemi z dokładnością do … kilku mm!
 Kratery te z powierzchni ziemi nie były widoczne, gdyż w tym rejonie wysokość wydm sięga 150 m, a długości kilkunastu kilometrów. Między wydmami ciągną się przejścia o szerokości 3-4 kilometrów. Jak w takim krajobrazie można dostrzec kratery o średnicy 20 m?
 Dusza badacza spowodowała, że Paillou już w lutym 2004 roku zorganizował francusko-egipską wyprawę, której celem było dotarcie i zbadanie miejsca występowania kraterów.
 Udało mu się znaleźć 13 z nich i na podstawie wstępnych badan przedstawić tezę, że szkło libijskie powstało podczas jednoczesnego upadku na ten teren 2 lub więcej asteroidów, które rozpadły się przy wejściu w atmosferę ziemską na kilkaset elementów. Upadając w piaskowce tak powstałe fragmenty topiły powierzchnię piaskowców. Tak powstałe płynne i półpłynne szkło spadało w okolicach krateru. A może te bolidy zderzyły się ze sobą tuż nad powierzchnią Ziemi?. Paillou wykluczył jednocześnie, by powstanie szkła libijskiego mogło być skutkiem upadku jednego obiektu kosmicznego. Po ogłoszeniu wyników badan Paillou zapowiedział, że po powrocie z następnej planowanej wyprawy w ten rejon przedstawi bardziej udokumentowaną hipotezę powstania szkła libijskiego i mechanizm tego procesu.
 Czyżby kolejna zagadka przyrody została na naszych oczach rozwiązana? Czy rzeczywiście szkło libijskie jest impaktytem, czyli materią powstałą na skutek uderzenia przybyszy z kosmosu?


Ryszard Juśkiewicz
do góry | powrótA TO HISTORIA • WARTO PRZECZYTAĆ • PYTANIE RETORYCZNE • RADY STARSZEGO KOLEGI