valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

warto przeczytać


Minerały – moja fascynacja
zobacz duże zdjęcie - 570x600 - 45kB
Gdy na poprzednich targach INTERSTONE poproszono mnie o napisanie kilku słów o moich zainteresowaniach mineralogicznych, to w pierwszej chwili pomyślałem, że napiszę po prostu o sobie, że mam 57 lat i od ponad trzydziestu lat interesują mnie cuda natury - minerały, że mam dużą ich kolekcję, a nadwyżki sprzedaję na giełdach. Po głębszym zastanowieniu postanowiłem jednak napisać coś więcej o tym wyjątkowym hobby.

Kolekcjonowanie minerałów jest niezwykłym zajęciem, bo okazy niekoniecznie trzeba kupować. Nie można ich też wyprodukować, choć próby takiej produkcji coraz częściej można znaleźć na giełdowych stoiskach. Dla prawdziwego miłośnika przyrody nieożywionej nie przedstawiają one jednak żadnej wartości. Okazy do kolekcji można też samemu znaleźć na opuszczonej hałdzie, wykopać na polu lub w sąsiedniej żwirowni. Można je czasem odkuć ze skały w nieczynnym kamieniołomie. Te okazy zawsze mają szczególną wartość sentymentalną. Osobiste odkrycia i znaleziska są dla każdego kolekcjonera najcenniejsze.

zobacz duże zdjęcie - 600x560 - 51kB
Niestety, nie tylko w Czechach, ale i w całej Europie coraz więcej kopalni i kamieniołomów, gdzie można było znaleźć ciekawe okazy lub dostać je od górników zostało pozamykanych. Okazy z tych miejsc to już historia. O przykłady nietrudno. W Czechach kopalnie w Górach Złotych, w Górach Kruszcowych, w Polsce, jak wiem, Szklary, w Rumunii cały okręg z Cavnikiem.
Minęły bezpowrotnie lata osiemdziesiąte, cudowne lata dla zbieraczy minerałów. Ba, nawet jeszcze 10 lat temu jeździłem po całej Europie, od Szwecji po południowa Francję i osobiście zdobywałem nowe, ciekawe okazy. Część z nich trafiała do mojej kolekcji, a część sprzedawałem, by mieć środki finansowe na nowe wyprawy. Dziś to już historia. Pozostałością bezcenną po tych eskapadach są ciekawi ludzie, których poznałem, a o wielu z nich mogę powiedzieć, że to moi przyjaciele. Oni pomagali mi w poszukiwaniu okazów, w poznawaniu nowych lokalizacji, podpowiadali mi jak je wydobywać.

Dlaczego to już historia? Oprócz zamykania kamieniołomów i kopalni poważnym utrudnieniem w osobistym pozyskiwaniu minerałów są coraz wyższe koszty podróży, oraz coraz mniejsze zainteresowanie mineralogią. Świadczą o tym giełdy w Czechach, a także w innych krajach, w tym w Polsce. Coraz mniej na nich prawdziwie kolekcjonerskich okazów, a coraz więcej biżuterii i galanterii kamiennej oraz brazylijskich „cudownych” agatów i kwarców sprowadzanymi do Europy całymi kontenerami.

zobacz duże zdjęcie - 600x526 - 32kB
Potwierdzają to ludzie interesujący się minerałami. Pamiętam starego kolekcjonera z Bawarii, pana Wallnera-Kortena, który jak jeszcze żyje, ma ponad 90 lat, który opowiadał mi podczas naszego ostatniego spotkania, że w samym Monachium w latach sześćdziesiątych było kilkadziesiąt sklepów oferujących tylko minerały. W latach osiemdziesiątych pozostały 3 i to sprzedające obok minerałów inne artykuły, by sprostać konkurencji. Dziś, z tego co wiem, nie ma ani jednego.

Podobne zjawisko występuje w Czechach, gdzie kolekcjonowanie minerałów przestało być modne i zainteresowanie nimi ciągle spada. Wydaje się, że piękne lata osiemdziesiąte nie wrócą, minęły bezpowrotnie.

Do takiej sytuacji trochę przyczynili się i ekolodzy. Z jednej strony walczyli (słusznie!) z dewastacją środowiska podczas wydobywania minerałów, z drugiej strony nie przeszkadzało im, że na hałdach niszczeją okazy, czasem unikatowe, bo nie wolno ich zebrać przez prywatnych zbieraczy. Nie przeszkadzało im, że w niektórych kamieniołomach nie wstrzymywano pracy i dalej używano środków wybuchowych do uzyskiwania surowca skalnego, nawet wówczas, gdy kilka dni wcześniej odkryto w ścianie ciekawą kawernę z minerałami. Należałoby, moim zdaniem tak zabezpieczyć prawnie poszukiwanie okazów, by te najcenniejsze trafiały do muzeów, a te mniej cenne do prywatnych kolekcji.

zobacz duże zdjęcie - 500x427 - 22kB
Od ponad 20 lat, między innymi i z tych powodów nie odwiedzam już czeskich lokalizacji oraz sam nie kopię i nie poszukuje minerałów. Za to z przyjemnością spotykam się z kolekcjonerami, szczególnie tymi starszymi ode mnie i rozmawiamy o minerałach, podziwiamy swoje okazy i wymieniamy się nimi. To tez jest wielka frajda, zwłaszcza, że ci starsi mają okazy, których dzisiaj próżno szukać.

Poważnym problemem /Gazeta Targowa pisała na ten temat w jednym z poprzednich numerów – od redakcji/ są losy kolekcji. Ileż to razy po śmierci kolekcjonera żona wyrzucała wszystkie okazy na śmietnik, by się po śmierci zemścić na mężu, który całe życie według jej mniemania bardziej kochał kamienie niż ją. Czasem plotka była szybsza od decyzji wdowy i innemu kolekcjonerowi udało się uratować zbiory przez nią wyrzucone. Ileż to kolekcji szkolnych zostało wysypane na szkolne ścieżki lub wrzucone do fundamentów jakichś budowli. Znam kilka takich przypadków.
Martwię się tym, że być może jestem już z ostatniej generacji, która kolekcjonuje minerały dla ich piękna i której zbiory kiedyś być może znajdą miejsce w jakimś muzeum.

Inż. Tomas Adamec
Praga

wydrukowano w gazecie targowej - październik 2008 "EXPRESS Interstone 2008"
do góry | powrótA TO HISTORIA • WARTO PRZECZYTAĆ • PYTANIE RETORYCZNE • RADY STARSZEGO KOLEGI