valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

warto przeczytać


Zazdroszczę Czechom
zobacz duże zdjęcie - 600x505 - 29kB
że mają dużo więcej gór, gdzie można znaleźć ciekawe okazy minerałów. Jeszcze bardziej zazdroszczę im, że od kilkunastu lat co dwa miesiące mogą kupić nowy, zawsze ciekawy „Minerál – svét narostú a drahých kamenú”. Na 160 stronach, a w wydaniach poświęconych jednemu minerałowi na 260 (!) można znależć artykuły dotyczące lokalizacji czeskich, a także ciekawych miejsc występowania minerałów i kamieni szlachetnych z całego świata. Czasem opisywane są i polskie stanowiska, jak ostatnio gipsy z Dobrzynia, czy też sole z Kłodawy. Część publikacji poświęcona jest czeskim kolekcjonerom minerałów, sprawozdaniom z gield, a także recenzjom wydawnictw. Często prezentowane są postacie czołowych czeskich kolekcjonerów i naukowców zajmujących się tą dziedziną wiedzy. Jedyną wadą tego wydawnictwa jest fakt, że barwne ilustracje są jedynie na okładce dwumiesięcznika, w środku królują czarno biale zdjęcia i rysunki. Jeszcze ciekawsze są wydania specjalne, poświęcone jednemu minerałowi. Ostatnio czytałem taki o aragonicie. Rzadko spotkać tak profesjonalne opracowanie praktycznie wszystkich miejsc występowania aragonitów w Czechach wraz z rysunkami i zdjęciami kryształów, które tam można znaleźć. Dodatkową atrakcją tego wydania są opisy lokalizacji aragonitów w innych krajach, a także opisy egzemplarzy muzealnych z różnych stron świata.

A jak jest u nas? Wszystkie dotychczasowe próby zakończyły się fiaskiem.

zobacz duże zdjęcie - 445x600 - 27kB
Pierwsza próbą, do której dotarłem, była jednodniówka Sudeckiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk o Ziemi „Minerały“ z lutego 1981 r. Wśrod autorów i redaktorów same znakomitości z Wiesławem Heflikiem i Michałem Sachanbińskim.W numerze artykuły zarówno dla początkujących miłośników mineralogii jak i tych bardziej zaawansowanych. Niestety, po wydawnictwie już dawno pozostalo tylko wspomnienie.







zobacz duże zdjęcie - 600x568 - 24kB
Równo po 10 latach w styczniu 1991 roku ukazał się pierwszy numer kwartalnika dla kolekcjonerow minerałów i skamieniałości „Kwarzec“ wydawany przez Ewę i Andrzeja Sobolewiczów z Katowic. Po trzech numerach (w tym jeden podwójny) kwartalnik przestał się ukazywać. Przed kilkoma miesiacami pytałem panią Ewę Sobolewicz: - Dlaczego? Odpowiedziała, że powodem było brak czasu i trudności oraganizacyjne, a także brak finansow na kontynuowanie przedsięwzięcia.



zobacz duże zdjęcie - 440x600 - 32kB
Pod koniec tego samego roku ukazał się pierwszy numer 2-miesięcznika wydawanego przez Polskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk o Ziemi – Oddział w Krakowie „Kamienie“, gdzie część publikacji poświęcona była mineralogii, petrografii i paleontologii. Inicjatorem, właściwym twórcą i dobrym duchem wydawnictwa był profesor Zbylut Grzywacz. Istny „czlowiek – orkiestra“ . Wybitny malarz, rzeźbiarz, grafik, a jednocześnie kolekcjoner minerałów i skamienialości. Jego kolekcja skamienialości nie miala sobie równych. Popularyzator nauk przyrodniczych i wielki milośnik kobiet. Trudno miec lepszego patrona na takie wydawnictwo.„ Kamienie“ ukazywały się niezbyt regularnie. Do 1994 roku ujrzały światło dzienne 22 zeszyty i jeden specjalny. Po tym ślad po wydawnictwie zaginął. W 1998 roku wyszedł pierwszy numer II serii „Kamieni“, a w nim ... ani słowa o minerałach.

zobacz duże zdjęcie - 600x600 - 40kB
W 1996 roku ukazał się pierwszy numer jeszcze nie nazwany, „Otoczaka“ jako „Darmowy Biuletyn Wewnętrzny Towarzystwa Przyjaciół Nauk o Ziemi“ w nakladzie 100 egzemplarzy. Autorem, pomysłodawcą i redaktorem był Tomasz Praszkier. Drugi „człowiek – orkiestra“ w mineralogicznym światki . Na czterech stronach formatu A5 Tomek zapraszał do współpracy, opisując ciekawe miejsca i ciekawe publikacje. Przez lata „Otoczak“ rozrastał się, poprawiając swoją szatę graficzną i merytoryczną, by w chwili gdy przestał się ukazywać, osiągnąć niezwykle wysoki poziom edytorski i merytoryczny przy 2 000 nakładzie. Być może to „zabiło“ „Otoczaka“ . Ostatni numer 32 ukazał się 2005r. Mimo, że większość osób pracujących przy wydawaniu kwartalnika, od autorów poprzez redaktorów pracowali społecznie, to trzeba było kupić zdjęcia (zresztą świetnej klasy), papier, zapłacić drukarni. Reklamy, nie przynosiły dostatecznych profitow i jak się okazało, rynek kolekcjonerski nie potrafił wchłonąć tylu egzemplarzy, by edycja była opłacalna... Swoją drogą to bardzo dziwne zjawisko. Widoczna niechęć do czytania specjalistycznych wydawnictw i publikacji przez polskich kolekcjonerow jest zadziwiająca. Czyżby 8 zł na kwartał wydawany na bardzo porządnie wydany periodyk to taki majątek? Nie dziwi zatem „wypalenie się“ Tomka. Być może wydawana od września 2007 roku Warszawska Gazeta Targowa „Minerały“ przez ten sam zespół co „Otoczak“ będzie miała więcej szczęścia.

zobacz duże zdjęcie - 582x600 - 28kB
Na placu boju pozostaje najskromniejszy z opisywanych wydawnictw popularyzujących przyrodę nieożywioną czyli Biuletyn Bractwa Zbieraczy Minerałów, Skał i Skamieniałości „Kamieniołaz“ pisany na maszynie i powielany jak wydawnictwa podziemne z czasów stanu wojennego przez Jacka Spychalskiego. Od 1999 roku do dziś ukazało się 26 numerów oraz 2 numery specjalistyczne. Ostatni numer nosi datę 26 kwietnia 2008r. Wydawca, redaktor i wykonawca początkowo sam pisał artykuly, dziś prosi innych o pomoc. Zaangażowanie wydawcy rekompensuje merytoryczną stronę biuletynu i jego niedoskonalości edytorskie.

Czy ktoś dołączy do tego samotnego wydawnictwa i utrzyma się na rynku dłużej niż parę miesięcy? Może tą gazetą będą“Minerały“?

Zastanawiałem się często dlaczego Czechom się udało przez tyle lat wydawać praktycznie w niezmienionej formie tak cenne dla kolekcjonerów wydawnictwo. Pytałem raz znajomego Czecha, czy czyta „Mineral“? Nie bardzo rozumiał o co go pytam, a w końcu wypalił:- Jak to, ja kolekcjoner kamieni mam nie czytać?! A skąd będę wiedział co nowego u nas, gdzie szukać nowości, gdzie mogę spotkać znajomych na giełdach. Pytałem kilku naszych kolekcjonerów, czy znają i czytają lub czytali jakieś periodyki dotyczące kolekcjonowaniu minerałów i skamienialości. Odpowiedzią byla cisza lub zmieszanie i czasem niepewna odpowiedź: - Żadne, a są takie? Może tu tkwi cały sekret?
Zazdroszczę Czechom „Mineral“u.

Ryszard Juśkiewicz
Zdjęcia: Adam Juśkiewicz

wydrukowano w gazecie targowej - październik 2008 "EXPRESS Interstone 2008"
do góry | powrótA TO HISTORIA • WARTO PRZECZYTAĆ • PYTANIE RETORYCZNE • RADY STARSZEGO KOLEGI