valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

Wydawnictwa


Czy można w Polsce znaleźć ciekawe okazy mineralogiczne?
zobacz duże zdjęcie - 560x600 - 39kB
Na to pytanie przeważnie słyszy się odpowiedź negatywną. Książka Eligiusza Szeląga „Atlas minerałów i skał” wydana przez wydawnictwo PASCAL temu zaprzecza. Każdy kolekcjoner minerałów, a dla nich jest przede wszystkim ta książka wie, że w Polsce nie znajdzie szafirów porównywalnych z tymi ze Sri Lanki, nie znajdzie także takich topazów jak te z Wołodarska Wołyńskiego czy z Brazylii, ani takich opali jak choćby ze Słowacji. Pobieżnie nawet obejrzenie atlasu zdziwi niektórych niedowiarków, widząc polskie okazy waryscytu Wiśniówki, czy hauerytu z Jeziórka. Są one porównywalne z okazami z klasycznych lokalizacji.

A przecież i okazów celestynów, gipsów, agatów, szczególnie tych z Płóczek, też nie musimy się wstydzić. Na tym polega wartość tego wydawnictwa, że autor zamieścił w nim fotografie polskich okazów z własnej kolekcji. W odróżnieniu od innych publikacji znajdziemy w niej okazy z całej Polski, nie tylko z dolnośląskiego eldorado. Są tam pokazane również okazy z Bieszczad, okolic Siemiatycz, Gór Świętokrzyskich czy też Cieszyna.

Opisy 150 minerałów, tych pospolitych i tych występujących niezwykle rzadko zawierają najistotniejsze informacje dotyczące ich barwy, budowy zewnętrznej i właściwości bez zbędnego balastu szczegółowych danych, które nikt nie jest w stanie sprawdzić w terenie, w miejscu jego znalezienia. Jest to bowiem idealna książka, którą można zabrać wraz z młotkiem do plecaka udając się na poszukiwanie nowych okazów. Sprzyja temu format książki i jej twarda oprawa. W opisie minerałów dopisałbym jednak trochę bliższe określenia lokalizacji, z których pozyskano okazy, byłoby łatwiej je odnaleźć.
Książka jest opatrzona wstępem, w którym autor podaje definicje terminów spotykanych w atlasie.

zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 37kB
Można tam przeczytać co to są zbliźniaczenia, co znaczy pokrój, czy też jak badać rysę minerału. Są to krótkie opisy, ale w zupełności wystarczające dla zrozumienia tekstu.
W drugiej części po stosownym wstępie dotyczącym powstawania skał, ich budowie zewnętrznej i sposobie powstawania mamy w książce pokazane przykłady 35 z nich. Dopiero oglądając ich zdjęcia można stwierdzić jakie są różnorodne. Jedne szare, pospolite, inne czerwone, mające cechy kamieni ozdobnych. Z atlasem tym można by chodzić po deszczu po drodze wybrukowanej kocimi łbami (jaka to dziś rzadkość!) i rozpoznawać skały użyte do brukowania.

Atlas ten spełnia też warunek oczekiwany przez kolekcjonerów, musi wywoływać naturalną chęć rywalizacji i współzawodnictwa nieodmiennie związanego z hobbystami. Ja też nim jestem i muszę przyznać, że autorowi to się udało. Ja zazdroszczę autorowi np. okazu topazu z Kamienia, czy też datolitu z Międzyrzecza, ale mam satysfakcję, że mam ładniejsze okazy kordierytu czy też andaluzytu niż te pokazane w atlasie. Lepszych okazów topazu i batolitu będę dalej poszukiwał do swojej kolekcji. Będąc na miejscu autora, być może wybrałbym inne okazy kwarcu czy gipsu, ale sam wiem jak trudne jest zawsze wybieranie tych kilku egzemplarzy z dużej kolekcji.

A gdyby ktoś spytał, co warto polecić autorowi do zmiany przy ewentualnym drugim wydaniu, to powiedziałbym, że kilka fotografii z ponad 300 pokazanych jakością odbiega od ogólnie bardzo wysokiego poziomu edytorskiego, ale to nie przeszkadza, by publikację tę uznać za bardzo udaną.
Polecam tę książkę, warto ją mieć, czytać i oglądać.

Ryszard Juśkiewicz



Eligiusz Szeląg
„Atlas minerałów i skał”
Pascal – Bielsko-Biała, str. 272
cena 39,90 zł
do góry | powrót