valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

reportaże


53- INTERSTONE 20-21. 04.2018r.

Sobota 20.10.2018r.



godz. 9.30

Pada, szaro, zimno. Taka aura wita wystawców INTERSTONE. Po kilkudziesięciu dniach ciepłych i słonecznych to niespodzianka, ale z drugiej strony, to już przecież jesień. Trudno mieć dobre samopoczucie przy takiej aurze. W takim nastroju wchodzę na salę i od razu poprawia mi się humor, bo tuż przy drzwiach ma swoje stoisko Arnold Miziołek, z którym nie widziałem się jakiś czas. Rozpoczynamy serdeczną rozmowę. Nie będę relacjonował jej szczegółów, ale jeden temat wart jest przekazania czytelnikom. Otóż Arni ma kolekcję kul wykonanych z różnych skał i minerałów i o ich powstaniu i najciekawszych okazach opowiada ze swadą. Pokazuje mi szczególnie wartościowe egzemplarze. Można je zobaczyć na fotach poniżej. Są tam popularne skały ozdobne i skupienia różnych minerałów, jak również niektóre rzadkie okazy jak np. foleryt. Na temat jednej skały mamy różne zdania, ale przecież Arni jest geologiem, a ja nie, więc muszę przyznać mu rację. Ta kula, o którą się kłóciliśmy to porfir. Warto pokazywać takie formy kolekcjonowania minerałów, bo na Zachodzie od pewnego czasu szerzy się taka moda. Na INTERSTONE też na kilku stoiskach je zauważyłem. Jeden z moich przyjaciół od pewnego czasu zleca wykonanie kul z osobiście zebranych kamieni. Otrzymuje bardzo interesujące okazy. Może to jest jeszcze jeden sposób na prezentowanie piękna minerałów i skał?

godz.10.15

Czas obejrzeć wystawy. Jest ich wyjątkowo dużo i wszystkie na bardzo wysokim poziomie. Szkoda tylko, że czytelnicy tego reportażu nie mogli się zapoznać z ich opisem i moimi zachętami przed wejściem na salę. Cóż, ja też dowiaduję się o nich praktycznie tuż przed giełdą i zawsze są one dla mnie niespodzianką. Na stronie internetowej interstone.net.pl organizator giełdy nie może przedstawić fotek okazów, bo … nie widzi ich przed wstawieniem do gablot. Szkoda. Na fotkach można zobaczyć gabloty i najciekawsze okazy w nich wystawione. Nie będę ich więc szczegółowo opisywał. Jednak jedna z wystaw wymaga szczególnej uwagi. To wystawa Muzeum Geologicznego… nie, nie z Łodzi, ale z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Zorganizował ją Remigiusz Molenda. Chciało mu się zabrać z gablot muzealnych okazy, zapakować, przywieźć, wystawić, by uczestnicy giełdy mogli je oglądać. Brawo, brawo, brawo.

godz.11.05

Po obejrzeniu gablot rozmawiam z Krzysztofem Sadowskim. W pewnym momencie słyszę następujące dywagacje:

- Wiesz, bardzo chętnie tu przyjeżdżam, choć nie zawsze mogę. Widzę niezwykłą staranność w organizacji giełdy. Powiedz – mówi z błyskiem w oku – po co Januszowi Nowakowi te wystawy, przecież do nich dopłaca. Doceniam to działanie, bo zobacz, ile ludzi je ogląda. Ilu wśród nich jest młodych kolekcjonerów. To dla nas, wystawców, też ma duże znaczenie, bo co zobaczą na wystawach, pewnie będą szukali na stoiskach i ja więcej sprzedam minerałów i sąsiad obok sprzeda więcej skamieniałości. Po to tu jesteśmy przecież, by zarobić. Dla idei propagowania piękna przyrody nieożywionej jest to działanie bezcenne. Zobacz inny fakt. Chce mu się, z największym uszanowaniem (tu na twarzy Krzyśka pojawia się szelmowski uśmiech), wydawać gazetę. To kosztuje. Ponosi te wydatki, by uświetnić imprezę, by zaprezentować tematykę giełdy i wartościowej pod względem artystycznym biżuterii. Odwiedzający giełdę będą ją mogli poczytać w domu i … przyjść na następne INTERSTONE. Kto z organizatorów giełd jest gotów na takie wydatki? Rzadko na giełdach, a znam takich imprez dużo, organizuje się losowanie nagród, często bardzo cennych, które otrzymują wylosowani zwiedzający. Te wszystkie działania sprawiają, że impreza ta ma ciągle bardzo dobrą markę i cieszy się taką frekwencją odwiedzających.

- Ja obserwuje giełdę od wielu, wielu lat i widzę, jak dla młodych ludzi, którzy zaczynają się interesować minerałami czy też skamieniałościami jest to ważne wydarzenie. Mam w oczach młodych sprzed laty, którzy tu zaczynali swoją kolekcjonerską przygodę. Dziś są często po studiach geograficznych, czy też geologicznych, a wielu z nich posiada wartościowe kolekcje i wciąż odwiedza INTERSTONE.

- Zwróć uwagę – kontynuuje Krzysiek – co się dzieje między giełdami. Młodzi ludzie zarażeni kolekcjonerskim bakcylem szukają minerałów na podmiejskich polach znajdując przede wszystkim jakieś krzemienie czy też kolorowe skały, które przywlókł tu lodowiec. W okresie wakacji jeżdżą na wymieniane w literaturze lokalizacje, w których można przeczytać, jak to na polach leżą agaty, a nefryty można znajdować na drogach dochodzących do kamieniołomu w Jordanowie. I co? I nic nie znajdują. Po powrocie do domu, na forach mineralogicznych w Internecie królują okazy z najwyższych półek, praktycznie niedostępne dla przeciętnego Kowalskiego. Często tam popisują się fachowcy pokazując i opisując rzadkie minerały, które przeważnie widoczne są tylko pod mikroskopem. Co ma robić młody człowiek, gdy chce, by ktoś powiedział mu, jak ma odróżnić np. chalcedon od jaspisu, czy krzemienia? Czeka na kolejne INTERSTONE. Panie Januszu, czapki z głów.

godz. 12.45

Jestem przy stoliku Towarzystwa Miłośników Mineralogii, Przewagę za stolikiem ma piękniejsza nasza część, widać to na fotografiach. Na stoliku duża ilość minerałów, które zostały pozyskane osobiście przez członków Towarzystwa. Przy stoliku cały czas pełno mineralogicznej młodzieży, począwszy od absolwentów przedszkola, po uczestników Uniwersytetu Trzeciego Wieku. O tym rozmawialiśmy przed chwilą z Krzyśkiem. Towarzystwo włącza się w edukację najmłodszych kolekcjonerów bez względu na ich peselowski wiek oferując spotkania i wspólne wyjazdy w teren. Bezcenna inicjatywa, której można tylko przyklasnąć.

godz.14.15

Myślę, że czytelnicy tego reportażu będą ciekawi, czy z zajmowania się meteorytami można wyżyć, czyli krótko mówiąc, czy handel meteorytami może byś jedynym źródłem dochodów? Pytam o to Tomasza Ogłazę:

- Zbieranie meteorytów jest niszową dziedziną kolekcjonerstwa. Do Polskiego Towarzystwa Meteorytowego, głównego stowarzyszenia grupującego miłośników tej dziedziny wiedzy należy około 150 osób. Szacuję, że w Polsce mniejsze lub większe zainteresowanie spadłymi z nieba kamieniami przejawia kilkaset osób, no może trochę więcej. Sprzedających okazy jest kilkanaście osób. Ze zrozumiałych względów handel meteorytami nie może być chyba ich głównym źródłem utrzymania?

- Z tego co mi wiadomo –mówi Tomasz Ogłaza - w Polsce jest tylko kilka osób, których głównym, choć nie jedynym, źródłem utrzymania jest handel meteorytami. Jest to możliwe jedynie, gdy tą działalność prowadzi się w ramach światowego obrotu meteorytami. I taki oni prowadzą. Dla mnie udział w giełdach to okazja do zarobienia środków finansowych na kupno nowych, lepszych okazów do mojej kolekcji. Nic więcej. Zdaję sobie sprawę z trudności, jakie byłyby przede mną, gdybym traktował to zajęcie jako jedyne źródło utrzymania.

- Ma pan kolekcję, w którą zainwestował pan dużo pieniędzy, czy nie boi się pan załamania rynku, jak to miało miejsce np. z kolekcjami znaczków, kart telefonicznych czy innych tego typu zbiorami? Przecież ceny okazów nie mają realnej wartości. Są warte tyle ile może zapłacić chętny do ich kupienia.

- Należy się o to obawiać, ale kolekcjonerski zapał trudno poskromić.

Niedziela 21.10.2018r.


godz. 10.15


Dzisiaj znów zaglądam do stoiska Towarzystwa Miłośników Mineralogii . Jestem z moim wnukiem Miłoszem. Oglądanie kryształów pod mikroskopem, przysłuchiwanie się rozmowom dziadka zawsze jest dla niego atrakcją. Być może w przyszłości będzie chciał się zająć tą dziedziną wiedzy.

godz.11.20

Zasadą, wyznawaną przez większość kolekcjonerów jest posiadanie mniejszej ilości okazów, ale bardziej wartościowych. Jak mówi klasyk (starzy kamieniarze wiedzą o kim mowa), nie można kupować tanich minerałów, bo to się nie opłaca. Sam sprzedaje okazy nie taniej niż za trzycyfrowe ceny. Tu się z nim zgadzam, ale jest jeden problem. Prawie każdy zaczynał od kamyków zbieranych przez siebie, potem kupował okazy w jak największej ilości, by mieć okazy z różnych grup minerałów i z różnych lokalizacji. Kolekcja się ciągle rozrasta, miejsca coraz mniej i uświadamiamy sobie w pewnym momencie zasadę wyartykułowaną wyżej. I tu powstaje problem. Chcemy kupować drogie, piękne eksponaty, ale co zrobić z dotychczas posiadanymi? Wyrzucić? Szkoda. Można sprzedać? Ale, nie każdy wie jak to zrobić. Często jeszcze bierze górę przywiązanie. Przecież ten kamyczek był pierwszy. Ten dostałem od cioci, a ten znalazłem osobiście w wyrobisku. Jak tu się ich pozbyć? Wiem o czym piszę, bo to mój przypadek. Finał sprawy jest taki, że wśród setek przeciętnych okazów w kolekcji znajduje się niewiele perełek. Chyba takich skrupułów nie ma Wiesław Pusz. On od pewnego czasu przewietrza swoją kolekcję. Okazy, które nie zostaną zakwalifikowane do tych najcenniejszych wystawia na INTERSTONE. Niejednokrotnie są to minerały i skały z miejsc już historycznych. Znany jest z tego, że od lat penetruje pola i nieczynne kamieniołomy pozyskując ciekawe okazy. Niedawno pokazał bardzo duży agat, wart każdej kolekcji, znaleziony w Sokołowcu. Dzisiaj i ja też skorzystałem z Wiesiowego przewietrzania i mam piękny okaz chalcedonowo – opalowo – chryzoprazowy ze Szklar. Moim zdaniem takie traktowanie kolekcji jest wzorcowym działaniem. Żałuję tylko, że nie potrafię iść w jego ślady.

godz.12.30

Czasem na giełdach pojawiają się nowi wystawcy, którzy przedstawiają swoje wyroby, minerały czy też skamieniałości. Rzadko prezentują nowe technologie lub nowe materiały zdobnicze i jubilerskie. Bardzo rzadko nowe minerały, skały (jak jaspis trzmielowy na jednym ze stoisk) czy też nieznane wcześniej lokalizacje. Taką nowość pokazała na INTERSTONE firma Piotr i Paweł Andrzejewscy. Jest to kamień nazwany przez odkrywców mariacytem. Wyroby z niego wystawiane na giełdzie widoczne są na fotografiach. Na jasnobrązowym tle widać fantazyjne rysunki ciemnobrązowe tworzące obrazy, a właściwie grafiki, które wyeksponowane przez odpowiednie ukształtowanie wyrobu są bardzo ładną galanterią jubilerską.

Rozmawiam z wystawcami, pytam przede wszystkim, co to za kamień i skąd pochodzi.

- Według naszych informacji jest to prawdopodobnie (nie zlecaliśmy badań) wapień dolomityczny, a rysunki powstają przez wtrącenia limonitowe, które w tych kamieniach przeważnie układają się koncentrycznie, ale z częstymi zaburzeniami. Lokalizacja , to nasza słodka tajemnica.

Patrząc na te skały, trudno nie mieć wrażenia, że są one bardzo podobne do limnokwarcytów, choć te, jak sama nazwa wskazuje składają się głównie z SiO2. Członkowie Towarzystwa Miłośników Mineralogii przy Uniwersytecie Łódzkim zapewne pamiętają naszą wycieczkę do miejscowości Banske k/Presova w 2004 roku, gdzie na końcu wsi, w dolinie wyschłego potoku zbieraliśmy te kamienie, które po wypolerowaniu przedstawiały bardzo ciekawe obrazy, nazywane przez nas telewizorkami. Były one też w takim układzie kolorów. Być może i ten materiał zasługiwałby na wykorzystanie go do wyrobów galanterii jubilerskiej w przyszłości.

godz.13.10

Giełda jest dla mnie, i nie tylko dla mnie, miejscem spotkań i dyskusji . Służy więc nie tylko do robienia mniejszych lub większych interesów. Również prasa i telewizja wykorzystuje to miejsce, by przygotować materiały reporterskie do nowych programów i tekstów w gazetach. To też miejsce, gdzie czasem młode pokolenie może popatrzeć na pracę rodziców, jak córka Mileny i Kamila Caparów. Popatrzcie na zdjęcia. Nie wymagają one komentarza.

Godz.14.15

Nadszedł czas, by organizator giełdy mógł wręczyć dyplomy i podziękowania dla tych, co zorganizowali wystawy, które mogliśmy oglądać na INTERSTONE. Miły gest dla tych, którym się chciało.

godz.14.45

Nie ma giełdy, bym nie spotkał się z Heniem Rutyną, Robertem Girulskim czy też Krystianem Dudą. Cytując, tytuł jednego z programów telewizyjnych z nimi „warto rozmawiać”, bo zawsze można się od nich coś ciekawego usłyszeć i dowiedzieć się co słychać w wielkim, mineralogicznym świecie.

godz.15.05

Jeszcze tylko tradycyjne losowanie upominków wśród uczestników giełdy i ich wręczenie i praktycznie INTERSTONE niespiesznie zmierza do końca. Do zobaczenia wiosną 2019 roku.

Ryszard Juśkiewicz

Foto: Adam Juśkiewicz

do góry | powrótHISTORIA GIEŁDY • REPORTAŻE