valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

reportaże


41 Interstone 13-14.10.2012 r.
Sobota 13.10.2012r.

godz. 8.15

Tegoroczna jesień rozpieszcza nas słońcem i wszystkimi kolorami złota, rudości, brązów i gasnących zieleni. Jesienne krajobrazy, także w mieście, potrafią zahipnotyzować.
Ale ja znam miejsce, które dziś z powodzeniem może konkurować z najpiękniejszą paletą jesiennych barw. To INTERSTONE. Tu zawsze jest kolorowo.
W telewizji przez wszystkie przypadki odmieniają słowo ‘kryzys’, a ja jadę na oczekiwaną od pół roku imprezę z nadzieją, że zobaczę małą oazę na kryzysowej mapie.


zobacz duże zdjęcie - 594x800 - 184kB
zobacz duże zdjęcie - 800x520 - 187kB
zobacz duże zdjęcie - 500x800 - 189kB




zobacz duże zdjęcie - 800x567 - 197kB
zobacz duże zdjęcie - 590x800 - 186kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 200kB




godz.9.30

Przed halą tłum ludzi. Jedni kupują kwiaty, sadzonki i akcesoria do ogrodu, inni zmierzają wprost na wystawę. Trudno znaleźć miejsce na parkingu. To może trochę uciążliwe, ale świadczy o niesłabnącym zainteresowaniu imprezą, która na stałe wpisała się w łódzki krajobraz.

zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 200kB
zobacz duże zdjęcie - 800x419 - 185kB


godz. 9.45

zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 187kB
Pierwsze wrażenie po wejściu do hali: jest tak jak miało być. Wystawcy stawili się w komplecie, zapełniają się ostatnie stoliki. W powietrzu czuje się optymistyczne wyczekiwanie: jak będzie tym razem ?
Rozglądam się w poszukiwaniu znajomych twarzy.
Po chwili widzę Barbarę i Andrzeja Batorów. Nie byli ostatnio w Łodzi . Pani Barbara zaraz po przywitaniu mówi:
- Nie byliśmy wiosną, bo mieliśmy kryzys zdrowotny (znów kryzys!) . Chorowaliśmy na serce, ale jest już lepiej. Jak przyjdzie pan do nas jutro, to pokażę panu coś ciekawego.
- Czy to jakiś ciekawy minerał?
- Nie, minerały mamy wszystkie wystawione , a to „coś” mam w samochodzie. Musi się pan uzbroić w cierpliwość.

godz.10.30

Jak zawsze zatrzymuję się przy stoliku wystawcy, który od lat uczestniczy w INTERSTONE. Na ostatniej giełdzie był bardzo sfrustrowany. Jego narzekania nie miały końca. Wszystko było na „nie” . Klienci marudni, interes bez perspektyw, „nie wiem co dalej będę robił”.
Z pewnym niepokojem pytam:
- Co u ciebie?
- Jak będziesz o tym pisał, to nie podawaj mojego nazwiska. Powiem ci prawdę, jest nieźle. Gdyby było kiepsko, to nie przyjeżdżałbym do Łodzi. I niech nikt nie mówi o kryzysie, bo jak jest dobry towar i nie wystawia się na niego cen z kosmosu, to są klienci i jest biznes. Dla każdego. Zobacz ile ludzi tu zarabia, ochrona, sprzedawcy kanapek, strażak, nie mówiąc o wystawcach i organizatorze. Klienci też zarabiają, bo jak kupią tani okaz minerału czy też wisiorek lub przywieszkę tutaj, to zaoszczędzą na Mikołaja. W sklepach takie precjoza są znacznie droższe.
Powiało optymizmem.

godz.11.40

Telefon. Dzwoni moja przyjaciółka Ania. Jest na giełdzie z wnuczkiem i chce się ze mną spotkać. Za chwilę razem przemierzamy giełdowe alejki.
- Wydałam już prawie wszystkie pieniądze, które przeznaczyłam na okazy dla Bartka – mówi na powitanie Ania - To wszystko przez ciebie, bo czytam mu książkę „ Poznaj świat minerałów” i zaraził się. Chce też zbierać minerały. Załapał kolekcjonerskiego bakcyla.
Nie ukrywam, że ta informacja bardzo podniosła mnie na duchu. Narzekam, że zainteresowanie minerałami maleje, a tu pod bokiem wyrasta nowy hobbysta. Nic, tylko się cieszyć.
- Co byś jeszcze ciekawego pokazał Bartkowi, no a gdyby to było i dla mnie interesujące, to byłoby super.
Spotykamy po drodze Janusza Nowaka i razem idziemy do stolika Joanny Haduch. Jest to wystawczyni, która odwiedza giełdę INTERSTONE od jej pierwszej edycji . Nie można o kobiecie mówić –„weteranka”, ale innego słowa nie potrafię znaleźć. Ale koniecznie muszę dodać, ulubiony wystawca Janusza Nowaka.
zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 199kB
To widać na zdjęciach. Po chwili przedstawiam młodego kolekcjonera i słuchamy wspólnie opowieści pani Joanny o meksykańskich inspiracjach i o używanych do biżuterii surowcach, muszli uchowca oraz obsydianu. Wprawdzie to nie są minerały zgodnie z definicją naukową, ale jako kamienie szlachetne i ozdobne widnieją w wykazach jako „surowce inne” . Obok nich jest bursztyn, perła, koral i opal, czyli zacne towarzystwo. Proponuję, by Ania kupiła Bartkowi muszlę uchowca z pięknie wybarwioną macicą perłową z częścią muszli, która została pozostawiona w takiej formie, w jakiej została znaleziona na dnie oceanu. Piękny okaz ląduje w plecaku Bartka.
Za chwilę rozstaję się z Anią, która po raz kolejny zaklina się, że już na nowe okazy dla wnuka nie ma pieniędzy. Ale jak na pierwszy raz to i tak sukces, zapełnione pół plecaka na początek kolekcji.


zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 188kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 192kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 182kB




Godz.13.15

W końcu muszę się zabrać do pracy i popatrzeć na wystawiane eksponaty. Podchodzę do jednego ze stolików gdzie wystawiona jest wyjątkowo interesująca biżuteria. Naturalne skupienia minerałów powszechnie nie zaliczanych do bardzo szlachetnych takie jak prehnit, naciekowe skupienia chalcedonu, czy też granaty osadzone w matowej srebrnej oprawie wyglądają wyjątkowo uroczo. Pytam właścicielkę stoiska, czy mogłaby coś powiedzieć o tej biżuterii. Chętnie opowiada o swoich inspiracjach, ale prosi , by nie wykonywać zdjęć . Pytam z zaciekawieniem, dlaczego? I tutaj słyszę bardzo ciekawą opowieść:
- Moja niechęć do fotografii wynika z pragmatyzmu. Mój przyjaciel jubiler wykonał serię bardzo ciekawej biżuterii i umieścił fotografie wyrobów na stronie internetowej. Jakie było jego zdziwienie, gdy na targach jubilerskich , które odbywały się pół roku później zobaczył skopiowane swoje wyroby oferowane przez przedsiębiorcę chińskiego za pół ceny. A przecież pan wie, że w naszej branży najważniejszy i najbardziej cenny jest pomysł. Jego kradzież, to niepowetowana strata.
- Ale przecież i na naszych targach są potencjalni szpiedzy – wtrącam mimochodem – do mnie trafiają mailowe informacje o wizytach na INTERSTONE handlowców ze świata. Co za problem zrobić zdjęcie z ukrycia?
- Być może przesadzam, ale do dziś udało mi się uchronić swoje pomysły przed ich kopiowaniem wbrew mojej woli. Chciałabym, by tak było dalej.
- Rozumiem pani stanowisko, choć uważam, być może naiwnie, że praktycznie nic teraz nie jest bezpieczne, zwłaszcza przy dzisiejszej technice fotograficznej. Nie mniej życzę pani sukcesów handlowych oraz wytrwałości w ochronie swojego artystycznego dorobku.
Nie ukrywam, że problem ten był dla mnie nowością. Słyszałem o podkradaniu pomysłów miedzy jubilerami i wykonawcami biżuterii z Polski, ale ze szpiegostwem międzynarodowym w takim zakresie słyszę po raz pierwszy. Ciekawe, czy spotkali się z nim inni wystawcy?

godz. 15.30

zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 196kB
Koniec na dziś spacerów i rozmów. Przechodząc między stolikami widzę odpoczywającego Michała Pakullę z ojcem. Pytam, jak interesy? Odpowiada dyplomatycznie:
- Raz lepiej, raz gorzej, ale, broń Boże, nie narzekam.
- I tak trzymaj - pomyślałem .



Niedziela 14.10.2012r.

godz.10.00

Dzisiejszy dzień ma być dla mnie. Chcę pooglądać minerały, może coś kupić. Na giełdę przyjechałem wnuczkiem Miłoszem. To ma być ta zapora przed rozmowami o wystawianych eksponatach. I na początku tak jest. Pamiętam, że mam się zgłosić do pani Barbary Bator i zobaczyć obiecaną niespodziankę. Przedstawiam wnuczka i za chwilę oglądam plakat XXXIII Biegu Gwarków. Na plakacie zdjęcie pani Barbary i jej męża Andrzeja.
- Wie pan, że nie opuściliśmy ani jednego biegu - chwali się pani Barbara – choć w tym roku było ciężko.
-To co pani mówiła o jakimś kryzysie zdrowotnym?
-Bo po tym ostatnim występie trochę nam serce odmówiło posłuszeństwa, wszak, jak pan przecież wie …
- Tak wiem, że skończyliście państwo już - naście lat.
Tylko pozazdrościć kondycji, a przede wszystkim radosnego sposobu bycia obu małżonków. Rozmowa z nimi jest zawsze czystą przyjemnością. „Sto lat” mili Państwo.

zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 191kB
zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 192kB


godz. 10.45

zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 200kB
Przechodzę obok stoiska Wojciecha Mysiary , speca nad spece w gemmologicznej profesji. Rok temu był skupiony, ba nawet ponury . Zbeształ mnie nawet telefonicznie, gdy prosiłem go o jakiś tekst o kamieniach szlachetnych.
-Niech pan mnie nie terroryzuje (może to trochę inaczej brzmiało, ale dla potrzeb reportażu słowo to najlepiej oddaje napiętą sytuację) będę nie długo po raz drugi ojcem.
Dziś radosny, rozluźniony. Pytam najpierw o syna, a dopiero potem o pomarańczowe kamienie. Pokazuje piękne spessartyny. Gdy będę chciał zamówić pierścionek dla wnuczki na pewno kupię oczko u pana Wojciecha. Rozmawiamy o dzieciach. Widać, że są najważniejsze dla tatusia. Przedstawiam mu swojego wnuczka i przez chwilę rozmawiamy o szczęściu jakie dają dzieci i wnuki. Rozmowa przebiega na środku alejki i przysłuchują się jej przechodnie. A co tam. Potomkowie są najważniejsi.

zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 178kB
zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 199kB


godz.11.00

zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 190kB
Wnuczka „sprzedaję” babci , a sam idę do stolika Zbigniewa Michałowskiego. Już wczoraj zauważyłem oryginalne wyroby tytanowe jego autorstwa, ale czasu starczyło tylko na krótką rozmowę. Jednym z jego pomysłów jest stworzenie biżuterii z tytanu zapinanej na ręce jak zegarek. Zresztą i zdeformowane cyferblaty oraz resztki wskazówek nawiązują do oryginałów. Ciekawym jest również barwienie tytanu. Ten ostatnio coraz częściej wykorzystywany metal do biżuterii ma szereg zalet w porównaniu ze srebrem . Nie wywołuje alergii, jest bardzo lekki, nawet w porównaniu z żelazem, nie zmienia barwy pod wpływem warunków atmosferycznych , kosmetyków i środków czystości . Na oryginalne pomysły pana Zbigniewa zwróciły mi uwagę koneserki jubilerskich wyrobów Asia i Kasia. Z ich opinią należy się liczyć. Mam nadzieję, że w następnej Gazecie Targowej będziemy mogli poznać inne propozycje artysty. I co dla mnie ważne, nie protestował, gdy fotografowaliśmy jego dzieła. Można je zobaczyć obok.
To, że pomysł jest połową sukcesu jest powszechnie znane w artystycznym świecie. Doceniają to również odwiedzające giełdę kobiety, bo to one są siłą napędową branży. Gdy zobaczyłem tłum na końcu sali, i to damski tłum, nabrałem przekonania, że jest tam kolejne ciekawe stoisko. Oryginalne wyroby, oryginalny twórca, oryginalny jego menadżer (chyba menadżer ?)
-Jurek jestem- przywitał mnie, gdy przedstawiłem się i poprosiłem o rozmowę na temat wyrobów swego autorstwa.
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 197kB
- Nie dziwię się, że podoba się panu moja twórczość. Podobała się w Berlinie, ciągle podoba się w Paryżu, trudno by nie podobała się w Łodzi.
- Co za skromność ! - pomyślałem.
Rzeczywiście jest to nowe spojrzenie na metaloplastykę. Nie zdążyłem spytać czy to srebro, czy tytan? Ale autor obiecał napisać coś o swoich inspiracjach i technice produkcji biżuterii. Trzymam go za słowo.


zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 192kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 197kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 199kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 199kB



zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 190kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 191kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 189kB
zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 190kB

godz.12.30

zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 189kB

Nie może się odbyć giełda bez rozmowy z Heniem Rutyną oglądam jego markasyty z Lubina. Niektóre to typowe okazy muzealne, inne akuratne na kieszeń kolekcjonerską. To bardzo cenne i piękne okazy.







godz. 13.25

Rozmawiam przez chwile z Wiesiem i Jolą Pusz. Jola , która zawsze towarzyszy mężowi na giełdzie zwraca mi uwagę na stoisko obok z wyrobami ze szkła. Ich autorką jest Danuta Charytoniuk . Chętnie rozmawia na temat technologii wykonywania swoich precjozów. Technika tworzenia szklanej biżuterii jest wbrew pozorom trudna. Nie może przecież to być podrabianie wyrobów weneckich. Nie jest w dobrym tonie udawanie przez szkło wyrobów z kamieni szlachetnych, bo to pachnie odpustową modą. Podrabianie wzorów Swarovskiego czy Jablonexu też nie ma sensu. Wydaje się, że autorka stworzyła własny sposób wykorzystania tego popularnego surowca.


zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 172kB
zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 185kB
zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 192kB




godz.14.15

Jeszcze tylko krótka rozmowa z Arnoldem Miziołkiem o minerałach z Namibii i z Bogumiłą Kelar o bursztynach i można wracać do domu.


zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 186kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 186kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 194kB
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 190kB



zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 196kB
zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 188kB
zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 196kB
zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 185kB


godz.15.30

Wracając myślę sobie, jaki jest cel moich reportaży? Chyba są dwa takie cele. Pierwszy to oddanie atmosfery targów. Opisanie nowości, przekazanie opinii wystawców i kupujących , przedstawienie nowych uczestników giełdy . Drugi cel to zachęcenie tych co nie byli na targach, by odwiedzili ich następną edycję.

Ryszard Juśkiewicz
Foto: Adam Juśkiewicz
do góry | powrótHISTORIA GIEŁDY • REPORTAŻE