valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

reportaże


XXXII Interstone, 29-30 marca 2008
Sobota 29.03.2008r.
godz. 10.00


Dzisiaj giełda INTERSTONE konkurowała z siatkówką. W hali głównej odbywał się bowiem finał ligi mistrzów z udziałem drużyny Skry z Bełchatowa. Giełda przeniosła się w związku z tym do sąsiedniego namiotu. Niby niewielka zmiana, bo i powierzchnia porównywalna i namiot w pobliżu hali, ale ludziom przyzwyczajonym do bywania w poprzednim miejscu jest jakoś dziwnie. Najgorzej mają ci, którzy zainteresowani są zarówno siatkówką jak i minerałami, tak jak mój przyjaciel Mirek. Przed meczem szybko przemierzał namiot w poszukiwaniu ulubionych szczotek krystalicznych, by tuż przed meczem Skry przenieść się do hali. I tu i tam duże emocje. Ale mimo zmiany lokalizacji między stolikami wystawców szybko pojawili się zwiedzający i klienci.

godz. 10.40

Gdy mój wzrok przyzwyczaił już się do sztucznego oświetlenia i zorientowałem się w rozkładzie stoisk zauważyłem znajome twarze i od razu zrobiło się sympatycznie. Tuż przy wejściu swoje skarby wyłożył Michał Vasicek. Jak zawsze przy jego stoliku najwcześniej pojawiają się inni
zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 88kB
wystawcy i kolekcjonerzy, by pierwsi zgarnąć nowości od Michała. Tam spotykam zaaferowanego Przemka Budzyńskiego, który z kilkoma okazami w ręku pędził już do swojego stolika. W przelocie rzucił tylko: - Pogadamy za chwilę. Inni też nie próżnowali i po krótkim czasie u Michała pozostały tylko mniej wyrafinowane okazy, ale przecież większość z nich i tak mogłaby ozdobić niejedną kolekcję. Nie ukrywam, że i ja też nie odszedłem od jego stolika z pustymi rękoma.

godz. 12.10

Mimo zmiany lokalizacji na tej giełdzie jak zawsze jest swoisty klimat, nieporównywalny do innych tego typu imprez. Jest to opinia większości wystawców z którymi rozmawiałem, oraz powszechne zdanie bywalców podobnych imprez w Warszawie, czy innych miastach w Polsce. Może dlatego, że stoiska z minerałami są zgromadzone w jednej części sali, a może powoduje to fakt, że większość z wystawców, to stali bywalcy INTERSTONE. Dotyczy to zarówno tych sprzedających biżuterię, jak i tych, którzy zajmują się minerałami.
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 61kB zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 64kB zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 71kB

Zmiana miejsca wystawy i giełdy, co nie da się ukryć, jest dla organizatora, czyli Janusza Nowaka udręką w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ciągłe interwencje, typu: „za zimno”, „za duszno, włączyć wentylatory”, „co to za przeciągi”, „dlaczego tu takie słabe światło?”,
„gdzie mam postawić auto, gdy parkingi zajęte przez kibiców?”, to tylko niektóre, których byłem świadkiem. Nie ma co ukrywać, że w starym miejscu wszystko było organizacyjnie dograne do ostatniego detalu, tu czasem trzeba improwizować. Można mieć nadzieję, że jesienna giełda będzie już w hali i te problemy bezpowrotnie znikną.

godz. 14.00

Niestety od lat zaobserwować można coraz większy udział w tego typu imprezach wystawców biżuterii w porównaniu z wystawcami minerałów. Dotyczy to nawet sztandarowych giełd. Nie chcę
zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 72kB
wymieniać miast i organizatorów, bo musiałbym stworzyć długą listę. W tym momencie zwróciłem uwagę na fakt, że wśród wystawców minerałów brylują w Łodzi Czesi. Takie stwierdzenie nie powinno obrazić innych uczestników INTERSTONE, Przemka Budzyńskiego, Jarka Skupiewskiego, czy Konrada Brokowskiego, że wymienię tylko tych kilku bywalców. Nie tylko Michał Vasicek, ale i kilku innych wystawców z Czech było ozdobą targów. Jeden z nich, Tomas Adamec mimo, że przyjeżdża kolejny raz do Łodzi dopiero dziś zainteresował mnie swoimi okazami, a poza tym okazał się przemiłym rozmówcą. Jego minerały nie tylko wyróżniały się oryginalnością, ale także niską ceną. Inny Czech z kolei miał świetne okazy, między innymi z wysp greckich, ale niestety nie na przeciętną kieszeń łódzkiego kolekcjonera. Inni wystawcy z Południa łączyli na stolikach biżuterię z okazami mineralogicznymi.


Niedziela 30.03.2008r.
godz. 10.30


W sobotę nie było jakoś czasu na zainteresowanie się wystawami, które za każdym razem towarzyszą targom INTERSTONE. Tym razem wystawiali swoje okazy: Przemek Budzyński
zobacz duże zdjęcie - 600x800 - 57kB zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 65kB zobacz duże zdjęcie - 533x800 - 66kB zobacz duże zdjęcie - 620x800 - 38kB
zobacz duże zdjęcie - 800x600 - 57kB

zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 43kB
„Minerały Maroka”, Przemysław Terlecki „Agaty Maroka”, Roman Chęciński „Kolekcję halitu i karnalitu z Kłodawy”, Piotr Tomaszewski „Opale szlachetne” i Barbara i Andrzej Opałko „Ametysty w biżuterii”. Wszystkie świetne. Przejrzałem wszystkie okazy i cóż, zazdrość /ale bez zawiści/ jest uczuciem, do którego niestety muszę się przyznać. Wszyscy wystawcy dostali od organizatora dyplomy uznania, jako niematerialne podziękowanie za udostępnienie części swoich kolekcji dla wszystkich uczestników INTERSTONE. Aż miło, że organizatorom giełdy oprócz celów komercyjnych przyświecają cele edukacyjne i popularyzatorskie. Cóż można dodać, chyba tylko: - Janusz! Tak trzymać!

godz.12.30

Ciągle jestem na giełdzie, choć coraz trudniej mi wybrać jakieś okazy, których nie mam. To nie zarozumialstwo, ale kilkudziesięcioletnie kolekcjonowanie minerałów powoduje, że coraz trudniej znaleźć coś oryginalnego. Coraz bardziej mnie interesują za to rozmowy z ludźmi, poznawanie nowych
zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 26kB
pasjonatów kolekcjonerstwa, a także popularyzacja wiedzy o pięknie przyrody nieożywionej. Takim giełdowym „odkryciem” było poznanie Piotra Tomaszewskiego, kolekcjonera opali i wykonawcę unikatowej biżuterii. Tego młodego człowieka poznałem za pośrednictwem internetu. Osobiście poznaliśmy się dopiero w Łodzi. Okazał się przemiłym rozmówcą posiadającym wielką wiedzę o opalach. Nie dość, że zechciał napisać artykuł do gazety targowej, przekazał dużą kolekcję zdjęć, to jeszcze zapełnił wystawową gablotę swoimi opalowymi cudami. Obaj doszliśmy do wniosku, że nie jest to jego ostatnia wizyta na łódzkich targach.

godz. 13.10

Od lat giełdzie łódzkiej towarzyszy gazeta wydawana specjalnie z tej okazji. Od kilku wydań z upoważnienia Janusza Nowaka uczestniczę w jej tworzeniu. Wspólnie staramy się, by jej poziom ciągle wzrastał, by nie służyła jedynie po targach do wsparcia szkolnych akcji zbierania makulatury. Chcieliśmy, by każdy mógł znaleźć w niej coś dla siebie, popularne artykuły o trudnych tematach dotyczących nauk o Ziemi, felietony o nieznanych kartach historii, czy też informacje o nowościach w jubilerstwie i mineralogii. Niestety ostatnie skróty dokonane bez naszej wiedzy przez pracowników redakcji, nie umieszczenie znaczących dla treści artykułów fotografii okaleczyły i zniekształciły w znacznym stopniu treści, które chcieliśmy przekazać. Tych, którzy chcieliby się zapoznać z oryginalnym, pełnym tekstem, zapraszamy na tą stronę internetową, do zakładki „artykuły”.

godz. 14.10

Wychodzę z namiotu, mimo, że nie kupiłem nic dla moich pań, nie napisałem nic o wystawcach biżuterii, ale może wystarczy popatrzeć na fotografie, które zdążyłem zrobić. Jesienią mam nadzieję nadrobię te zaległości.


Ryszard Juśkiewicz
do góry | powrótHISTORIA GIEŁDY • REPORTAŻE