valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

reportaże


XXXVI INTERSTONE 22 - 23.05.2010
Sobota 22.05.2010
godz. 8.30


zobacz duże zdjęcie - 466x600 - 92kB
W końcu odbędzie się giełda. Tragiczne wydarzenia, a potem żałoba narodowa uniemożliwiły przeprowadzenie imprezy we wcześniej ustalonym terminie. Konieczność zmiany terminu INTERSTONE w trybie, praktycznie natychmiastowym, uświadomiła mi, jak skomplikowanych zabiegów organizacyjnych, ile doświadczenia, a przede wszystkim pracy wymaga organizacja takiej imprezy. Trzeba przekonać wystawców (na miejsce na łódzkich targach jest kolejka chętnych), że opłaca się przyjechać do Łodzi. Trzeba poinformować lub po prostu namówić potencjalnych zwiedzających i kupujących, że warto przyjść, zobaczyć i kupić. Te działania wymagają wyobraźni, wiedzy i co tu ukrywać, zainwestowania, znacznych sum pieniędzy. Promocja, a potem odpowiednie zabezpieczenie imprezy, udostępnienie hali, wyposażenie techniczne miejsc wystawowych, zapewnienie ochrony w trakcie trwania targów - kosztują. Gdy te wszystkie elementy zostaną profesjonalnie wykonane, to jest szansa, że impreza będzie udana dla wystawców, zwiedzających i organizatora.

zobacz duże zdjęcie - 600x423 - 76kB
Nie zawsze i wszystkim się udaje. To, że przygotowanie takiej imprezy nie jest sprawą łatwą przekonuje mnie doświadczenie jednego z organizatorów giełd, którego nazwiska nie wymienię, ani miasta, w którym próbuje od paru lat zorganizować giełdę o podobnym charakterze co INTERSTONE. Niestety ze skutkiem, bardzo miernym. Duża hala, w niej kilkanaście stolików zajętych przez wystawców oraz kilka osób oglądających okazy i to w samo południe, czyli w czasie, gdy na INTERSTONE trudno dopchać się do prawie każdego stolika.


Godz. 9.50

zobacz duże zdjęcie - 448x600 - 92kB
Na sali kilka pustych stolików. Powód - powódź i brak możliwości dotarcia do Łodzi wystawców z południa Polski i z Czech. Za chwilę zostaną wykorzystane przez innych. Przechadzam się alejkami wśród krzątających się wystawców. Większość znanych mi osób mówi: - Przyjdź później, pogadamy. Chcą szybko zagospodarować swoje miejsce. Nie przeszkadzam.

Z zadowoleniem jednak obserwuję, że na kilkudziesięciu stolikach leżą już minerały, skamieniałości i meteoryty. Jest ich więcej niż na poprzednich targach i znacznie więcej niż na ostatniej giełdzie w stolicy. Zachowany zostaje więc charakter imprezy i to, o co zawsze bardzo dba jej organizator Janusz Nowak, by jak najwięcej było wystawców właśnie z takim towarem. Ale niestety nie widać okazów z nowych lokalizacji. Gdzie te czasy, gdy na łódzkiej imprezie (tak samo jak i na innych, na których bywałem) większość wystawców minerałów, to byli kolekcjonerzy, którzy przede wszystkim oferowali minerały i skamieniałości zebrane osobiście z lokalizacji położonych w pobliżu miejsca zamieszkania lub z wyjazdów terenowych w pobliskie góry, a nie handlowcy zaopatrujący się w zachodnioeuropejskich hurtowniach.

Godz. 10.50

zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 69kB
zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 53kB
Docieram w końcu do stanowiska Towarzystwa Miłośników Mineralogii, a za stolikiem, cóż za niespodzianka, nasz prezes, Adaś Bartnik w zacnym towarzystwie Joli i Wiesia Puszów. Wystawia swoje okazy w gablocie (prześliczny, duży dwustronny kwarc z Jegłowej, ciekawy turmalin), a także oferuje nadwyżki okazów z kolekcji. Dawno go nie widziałem w takiej roli. Chwila, jak zwykle, sympatycznej rozmowy połączonej z nieco cyniczną dyskusją o gablocie. Wystawiający obok swoje okazy Daniel Jodko pokazuje mi ładny okaz kwarcu z inkluzjami z „Józefki”. Wie, że kwarce są moim ulubionym minerałem.

Godz. 11.30

zobacz duże zdjęcie - 400x600 - 76kB
W końcu mogę kilka słów zamienić z Przemkiem Budzyńskim. Po tradycyjnym:
- Co masz nowego? - rozmawiamy o nowościach na rynku minerałów. Jest to temat związany z wyodrębnianiem się i w Polsce grupy kolekcjonerów, którzy są skłonni zapłacić wysokie ceny za okazy rzeczywiście nieprzeciętne. Wspomniał, mimochodem, że chciał przywieźć do Łodzi np. okazy azurytów w cenie przekraczającej 1000 …euro. Ale po prostu bał się uszkodzenia okazów podczas oglądania przez potencjalnych kupców, a przede wszystkim przez niedoceniających jakości okazów „oglądaczy”. Gdy trafi na kupca właśnie z tej nowej półki, to mu okaz zawiezie osobiście do domu. A poza tym na stoliku maroko i madagaskar.

Godz. 13.15

zobacz duże zdjęcie - 400x600 - 48kB
Ostatnie chwile na giełdzie poświęcam biżuterii. Nie da się ukryć, że w tej dziedzinie nie jestem specjalistą, bo brak mi „damskiego” podejścia do tematu. Ale zauważam zupełnie nowe wyroby jubilerskie z wykorzystaniem szkła. Przy stoliku Eweliny i Wojciecha Wernickich z Elbląga prowadzimy przez dłuższą chwilę rozmowy na temat szkła weneckiego i innych szkieł, które wykorzystywane są w jubilerstwie. Jestem zaskoczony, że tak skomplikowany i tajemniczy jest proces otrzymywania niektórych jego odmian. „Piasek pustyni” i „Noc Kairu” to pikuś w porównaniu z niektórymi odmianami szkła, którego w dodatku, często nie można kupić, a jedynie dostać od ich wytwórców. Oglądam szczególnie rzadkie jego odmiany i mimo, że jestem ortodoksyjnym pasjonatem biżuterii z wykorzystaniem naturalnych minerałów i skał, to muszę przyznać, że są to ozdoby o wyjątkowej urodzie. Obiecuję, że w następnej gazecie targowej będzie o tym artykuł.

Godz. 14.30

Jadę do domu, bo tam czeka Wnusio. Kogo dopadło „dziadostwo” ten wie, co jest w takiej sytuacji priorytetem.


Niedziela 23.05.2010r.
godz. 10.30


zobacz duże zdjęcie - 600x400 - 64kB
Wczoraj zapomniałem zupełnie o wystawach, które zawsze towarzyszą INTERSTONE. Szczególnie jedna z gablot mnie cieszy. To gablota, w której wystawione są prace studentów Katedry Biżuterii ASP w Łodzi. Kieruje nią prof. Andrzej Boss. Mam ten zaszczyt współpracować z profesorem już od wielu lat. Jeszcze w czasach „Serwisu Jubilerskiego” na jego łamach propagowaliśmy ambitne prace pracowników i studentów Akademii w Łodzi. Do tradycji INTERSTONE wszedł zwyczaj, że jedna z gablot jest miejscem wystawowym prac najlepszych absolwentów uczelni, którzy swoje dyplomowe osiągnięcia z biżuterii pokazują uczestnikom targów. A i w gazecie targowej raz do roku jest swoiste sprawozdanie z końcowych egzaminów i prezentacja prac prymusów. To nobilituje gazetę, bo promuje najlepsze wzorce w tej dziedzinie sztuki.

zobacz duże zdjęcie - 600x339 - 48kB
Bardzo szanuję profesora Bossa. Gdybym był studentem Akademii, to chciałbym mieć takiego mistrza, wychowawcę i promotora. Zawsze na pierwszym miejscu stawia osiągnięcia swoich wychowanków. Mimo, że sam w dziedzinie biżuterii jest Mistrzem Świata, pozostał człowiekiem niezwykle skromnym i bardzo życzliwy ludziom. A jak potrafi walczyć o swych absolwentów! Wiem coś na ten temat.

Obok inna interesująca gablota „Minerały Pilawy Górnej” Norberta Kwiatkowskiego. Pilawa i jej okolice są ostatnią nowościom na rynku minerałów. Najciekawszymi minerałami występującymi w pegmatytach Pilawy są granaty, turmaliny oraz beryle, które osiągają tu rozmiary niespotykane nigdzie indziej w Polsce. Długość słupowych kryształów czarnych turmalinów dochodzi do 70 cm. Czerwone granaty przekraczają 5 cm średnicy. Żółte i zielonkawe słupowe kryształy berylu osiągają do 15 cm długości i 12 cm średnicy. Pośród minerałów mniej pospolitych w pegmatytach piławskich można spotkać kolumbity, cyrkon i monacyt. Niektóre z tych minerałów pokazał Robert Kwiatkowski.

Obok gabloty również interesujące: „Inkluzje w kwarcach” Tadeusza Niedopytalskiego, oraz „Autorskie projekty biżuterii” Barbary i Andrzeja Opałków.


Godz.12.30

zobacz duże zdjęcie - 600x600 - 100kB
Podchodzę do wystawcy, którego spotykam na INTERSTONE od wielu lat. Kiedyś kupiłem od niego niebieski obsydian z Chin. Pytam go czemu nie wystawia tych okazów tym razem. Chwila ciszy, a potem mówi niepewnym głosem: - To były falsyfikaty. (Nie podaję jego nazwiska, bo chodzi o problem ogólny w handlu minerałami). - Po kupnie okazów w hurtowni trochę zaniepokoiła mnie tak niespotykana błękitna barwa. Poddałem badaniu jeden z kawałków. Wyszła z nich jednoznaczna diagnoza. Jest to żużel z jakichś procesów metalurgicznych. Przeprosiłem, tych co kupili ode mnie okazy, oczywiście tych których znałem.

Po dłuższej rozmowie obaj stwierdziliśmy, że jest to poważny problem nie tylko dla początkujących kolekcjonerów. W jednej z książek Hubert Sylwestrzak, bezspornie wielki autorytet dla mineralogów, opisuje, jak z Algierii, gdzie pracował na kontrakcie, przywiózł kolegom z instytutu pamiątkę. Była to, jeśli dobrze pamiętam, kwarcowa geoda z kryształami galeny w środku. Dopiero, gdy okaz stanął na jednej z półek, jak pisze autor, zastanowiło go to, że taka konfiguracja jest niemożliwa w mineralogii. Wtedy też dostrzegł ślady kleju.

zobacz duże zdjęcie - 600x600 - 98kB
W mojej kolekcji jest cały dział okazów prawie prawdziwych. Do nich trafi dziś obsydian z Chin przecudnej urody. Czego tam nie ma? Jest „neptunit” z Tunezji otrzymany od jakiegoś życzliwego kuzyna, któremu handlarz wmówił, że jest to nowy minerał - w rzeczywistości utwardzona i przecięta piłka tenisowa z wklejonymi gwoździami, wszystko obsypane grubą warstwą zmielonej galeny. Jest kawałek zielonego bursztynu, który rozpadł się spadając na stół, który po podgrzaniu śmierdzi jakimś aldehydem. Jest skamieniałe drewno z okolic Sobótki, które kupiłem na którejś giełdzie, a które w rzeczywistości jest kawałkiem piaskowca, nie mówiąc o prawie prawdziwych karborundach.
A ile takich okazów można spotkać w internetowych sklepach! Są tam krystaliczne (?!) obsydiany, chalcedony z kształtnymi, niby krystalicznymi zakończeniami, czy też zielone kwarce z Chin, prawie prawdziwe. Oczywiście nikt nie uprzedza, że okazy te dotknęła ludzka ręka. Tak jak nikt nie pisze, że większość kolorowych agatów przechodzą przez domową farbiarnię, lub w takiej formie są sprzedawane w hurtowniach.

Rozpisałem się o tym, ale to bardzo poważny temat i być może jeszcze do tego trzeba będzie wrócić.

Godz. 14.00

Żegnam się z giełdą i widzę, że praktycznie nic nie kupiłem z minerałów, a tylko kilka drobiazgów dla moich Pań. Cóż, albo nie było nic nowego do mojej kolekcji, lub może ceny były nie na moją kieszeń. Sam już nie wiem.

Ryszard Juśkiewicz
Foto: Adam Juśkiewicz







zobacz duże zdjęcie - 600x600 - 93kBzobacz duże zdjęcie - 400x600 - 46kBzobacz duże zdjęcie - 400x600 - 81kBzobacz duże zdjęcie - 400x600 - 73kB
zobacz duże zdjęcie - 600x400 - 60kBzobacz duże zdjęcie - 600x400 - 62kBzobacz duże zdjęcie - 600x400 - 51kBzobacz duże zdjęcie - 600x477 - 64kB
zobacz duże zdjęcie - 600x505 - 67kBzobacz duże zdjęcie - 600x477 - 76kBzobacz duże zdjęcie - 488x600 - 145kBzobacz duże zdjęcie - 431x600 - 90kB
zobacz duże zdjęcie - 600x582 - 127kBzobacz duże zdjęcie - 600x401 - 73kBzobacz duże zdjęcie - 600x525 - 109kBzobacz duże zdjęcie - 600x477 - 102kB
zobacz duże zdjęcie - 600x400 - 58kBzobacz duże zdjęcie - 435x600 - 91kBzobacz duże zdjęcie - 281x600 - 38kBzobacz duże zdjęcie - 600x268 - 35kB
zobacz duże zdjęcie - 600x359 - 48kBzobacz duże zdjęcie - 576x600 - 79kBzobacz duże zdjęcie - 600x401 - 78kBzobacz duże zdjęcie - 600x520 - 104kB
do góry | powrótHISTORIA GIEŁDY • REPORTAŻE