valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

reportaże


XXIX INTERSTONE
zobacz duże zdjęcie - 500x333 - 79kB

7 października 2006r. sobota

godz. 10.02

 Doczekałem się kolejnych Targów. Tak, na tę okazję się czeka. Przede wszystkim na spotkanie ze znajomymi wystawcami. Na to: „Cześć, co u ciebie? Co masz ciekawego? Jak to było w ... na giełdzie? Gdzie byłeś latem na kamieniach?” Oczywiście nie sposób usłyszeć w tych pytaniach słowa „pani”, „pan”. To łączy pasjonatów z obu stron stolików z wystawionymi minerałami, skamieniałościami czy oryginalną biżuterią. Czeka się na wystawione nowe okazy u … . Tu każdy pasjonat ma swoich liderów i wybranych sprzedawców, u których zawsze coś ciekawego znajdzie. Czeka się na nowych ludzi, którzy pierwszy raz przyjeżdżają na giełdę. Co będą mieli? Może ulubione kwarce lub amonity? Czeka się również na swoich przyjaciół, którzy węszą razem z nami pośród stoisk, by wyszperać coś niezwykłego. Jest to rodzaj wyścigu szczurów, ale w tym dobrym tego słowa znaczeniu. Przecież w tych momentach stajemy się małymi dziećmi, które przechwalają się, kto ma lepsze zabawki, kto znalazł większego grzyba, czy złapał większą rybę. Oczywiście wszyscy w tym uczestniczący zdają sobie sprawę, że za kilka godzin to przestanie być ważne, bo przytłoczą nas codzienne życiowe kłopoty.

 Lubię ten moment, gdy jeszcze do końca wszyscy wystawcy nie rozłożyli swoich okazów, a jednocześnie nie ma dużo zwiedzających i można spokojnie porozmawiać ze znajomymi i nawiązać nowe znajomości. Korzystam z okazji i podchodzę do stoiska Ewy i Dariusza Siemońskich ze Świętej Katarzyny, twórców i właścicieli Muzeum Minerałów i Skamieniałości w tej miejscowości. zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 74kBPodziwiam piękne okazy krzemieni pasiastych i kwarców. Chwilę rozmawiamy i od razu zostaję skarcony, bo na pytanie, czy widziałem wystawę okazów z Muzeum odpowiadam: „Jeszcze nie”. Natychmiast szukam gabloty z okazami „przecudnej urody”. Wracam. Kontynuujemy rozmowę. Wielka sprawa. Prywatne muzeum, to marzenie niejednego kolekcjonera. Na moje: „Zazdroszczę Wam”, odpowiadają, że to też było nasze marzenie. Spełniło się. – „Spełnia się”- prostuje Ewa Siemońska. Rozmawiamy jeszcze chwilę o krzemieniach pasiastych z Bełchatowa, które są zaskoczeniem dla moich rozmówców. Obiecuję im przywieźć w niedzielę kilka okazów.

godz. 11.15

 Zwiedzających więcej, ale jeszcze na tyle mało, że można spokojnie spacerować alejkami między stoiskami wystawców. Zatrzymuję się przy stoliku Czecha Michala Vasicka. To już weteran łódzkich targów INTERSTONE. U niego zawsze można znaleźć coś ciekawego. Nie było takiej giełdy, bym coś ciekawego nie wygrzebał na jego stoliku. Podchodzę akurat w momencie, gdy sąsiad krzyczy: „Michał, jesteś w Gazecie Targowej INTERSTONE!” Obaj z nieukrywanymi emocjami czytają notatkę w gazecie o Michale. Na pytanie:- Co masz ciekawego?, po standardowej odpowiedzi: - Wszystko - dodaje bez emocji: - Obejrzyj te goszenity z Chin. Ostatnie okazy. Oglądam i po chwili są już w mojej kieszeni. Pierwszy udany zakup. Jeszcze tylko po kupieniu kalcytu, który mi się bardzo podoba, choć kalcytów nie kolekcjonuję, odchodzę grożąc żartem: - Ja tu jeszcze wrócę. /wróciłem trzykrotnie za każdym razem znajdując jeszcze coś ciekawego/

godz. 12.25.

zobacz duże zdjęcie - 500x333 - 71kB Tłum zwiedzających gęstnieje. Ja jestem przy stoliku Beaty Nguyen Tien, która wraz z synem Mateuszem przyjeżdża na INTERSTONE kolejny raz. Wystawia bardzo oryginalne minerały z Wietnamu, ojczyzny jej męża. Jest niezwykle miłą i chętną do rozmowy kobietą. Jej uśmiech przyciąga zwiedzających. Ciekawe minerały i ciekawa kobieta. Mieszanka wybuchowa. Niestety przy jej stoisku spotykam moich przyjaciół. Byli pierwsi. Od razu, chcąc czy nie chcąc, mam wrażenie, że już wszystkie ciekawostki zauważyli i kupili. Na szczęście nie. I ja znajduję dla swojej kolekcji okaz cyrkonu. Namawiam Beatę, by napisała o sobie notatkę do następnej gazety targowej. Jest zgoda. Będzie artykuł. Podziwiam okazy korundów, turmalinów i pięknych kwarców. Kątem oka obserwuję jak syn Mateusz udziela fachowych informacji pytającym o okazy klientom. Czy minerały będą kiedyś jego pasją?

godz. 13.15.

 Już dwa razy obszedłem wszystkie alejki wystawy. Szukam ciekawej biżuterii dla żony. Gęsty tłum uniemożliwia mi spokojne oglądanie broszek i korali. Jak na złość przy tych stoiskach, na których jest wystawiana oryginalna biżuteria wyjątkowo dużo ludzi. Złoszczę się, myśląc: „też się znają na tym, co ładne!”. Jest okazja do spokojnego obejrzenia tradycyjnych wystaw w specjalnie przygotowanych szklanych gablotach, które są nieodłączną częścią łódzkiej giełdy. Podziwiam kolekcję kryształów Urszuli Pyry, oraz harkimerów, czyli specyficznych, obustronnie zakończonych kwarców udających diamenty oprawionych w srebro wystawianych przez artystów plastyków Barbarę i Andrzeja Opałków. Ich kolekcje, a także wystawa krzemienia pasiastego prezentowana przez Ewę i Dariusza Siemińskich zostały wyróżnione dyplomami uznania przez Organizatora Targów, pana Janusza Nowaka.

 Tłum jeszcze bardziej gęstnieje i dobicie się do niektórych stoisk graniczy z cudem. No cóż, będę musiał ponownie przyjechać jutro, choć tego nie planowałem.



8 października 2006r. niedziela

godz. 10.15

 Nie zrobię tego błędu co wczoraj. Zacznę szukać okazów biżuterii już we wczesnych godzinach, gdy jeszcze nie ma zbyt dużo zwiedzających. Wybieram granatowe korale oraz broszkę z marmuru „Picasso”. Mnie się podobają, a jak żonie? Zobaczymy. Nie mogę się jeszcze oprzeć i kupuję dwie przywieszki koralowe. Muszę pomyśleć o córce. Dla niej też coś wybieram.

 Wydawać by się mogło, że wczoraj wszystkie stoiska obejrzałem, to co chciałem kupiłem i dziś nic nie powinno mnie zaskoczyć. Nic podobnego. Przechodząc przez którąś z alejek widzę z pozoru niepozorne okazy wystawiane przez Barbarę i Andrzeja Batorów. Szok. Takiego celestynu w życie nie widziałem. Oglądam i słyszę zza stolika: - „To Tarnobrzeg - historia”. Jak mogłem tego wczoraj nie zauważyć. Żółtopomarańczowy celestyn dołączył do mojej kolekcji. A przy okazji jakie ciekawe rozmowy o minerałach. Warto rozmawiać, zwłaszcza z ciekawymi ludźmi! Przy tym stoisku mija mi jak z bicza strzelił ponad pól godziny. Wybieram jeszcze jakiś minerał słuchając opowieści o nietypowych lokalizacjach.

godz. 12.30

 Jak ten czas leci. Jeszcze tylko kolejna wizyta u Michala i, co tu ukrywać, znów kupiłem fluoryt i granat z Chin; oraz pogaduszki z Beatą o wietnamskich stanowiskach i chyba trzeba wracać do domu. Mateusz, syn Beaty opowiada, jak z całą wsią, gdzie urodził się jego ojciec kopią minerały. Tych opowieści nie mogę opuścić.

 Już miałem wychodzić, gdy kolega, z którym byłem w sobotę, pyta: - „Widziałeś te opale z Etiopii?” Nie widziałem /Dlaczego nie widziałem?/. Już jestem przy stoliku. Oglądam. Popękane, ale jakie piękne. Dla tych co nie wykorzystują minerałów do wytwarzania biżuterii są niezwykłymi okazami. Nie powiem, czy kupiłem czy nie, bo już po 14.00 wyszedłem z giełdy. Na dziś koniec tego mamienia. Jeszcze bym znalazł jakieś okazy, których do tej pory nie widziałem, lub spodobałyby mi się jakieś kolejne „wyjątkowe” wyroby.

godz. 15.00

 Definitywnie wychodzę. Obiad czeka. Przecież za 5 miesięcy kolejna giełda i kolejne emocje. Już się nie mogę doczekać...

RJ



GALERIA

zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 126kBzobacz duże zdjęcie - 600x450 - 70kBzobacz duże zdjęcie - 600x450 - 107kB
zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 55kBzobacz duże zdjęcie - 600x450 - 78kBzobacz duże zdjęcie - 600x450 - 66kB
zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 63kBzobacz duże zdjęcie - 600x450 - 81kBzobacz duże zdjęcie - 600x450 - 65kB
zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 55kBzobacz duże zdjęcie - 600x450 - 80kBzobacz duże zdjęcie - 600x450 - 104kB
zobacz duże zdjęcie - 600x450 - 68kBzobacz duże zdjęcie - 600x450 - 71kB 
do góry | powrótHISTORIA GIEŁDY • REPORTAŻE