valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

reportaże


XXX INTERSTONEstrona : 1/5
24.03.2007 r. - Sobota

godz.8.30

 Jadę na XXX wystawę i giełdę INTERSTONE. Nieodparcie nasuwają się wspomnienia z lat siedemdziesiątych. Gdyby wtedy była trzydziesta rocznica takiego wydarzenia, to nieodzownym elementem otwarcia giełdy byłaby akademia, goździki, przemówienia organizatora oraz krótkie hołdy
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 58kB
Panie kasjerki
Monika Emilia
wystawców. Może i zdarzyłyby się ordery , a co najmniej odznaczenia. Dzieci w krakowskich strojach wręczyłyby przedstawicielom władz bochen chleba przetykany agatami i ametystami, które „przypadkowo” znaleziono w okolicach giełdy.

 Tak wspominając przeszłość dojechałem do Hali Sportowej. A tam nic. Nie ma kwiatów, nie ma akademii, są natomiast krzątający się wystawcy i rozbiegany organizator. Cóż, dziś to świadczy o profesjonalizmie Janusza Nowaka i o tym, że jesteśmy już bardzo daleko od tamtych czasów. Wszystkie stoliki zajęte i nawet nie ma co przeszkadzać wystawcom, bo przecież za chwilę wejdą tłumy łodzian.

godz.9.45

 Trudno. Będę przeszkadzał. Podchodzę do stolika Ewy i Dariusza Siemońskich ze Świętej Katarzyny, właścicieli Muzeum Minerałów w tej miejscowości.
zobacz duże zdjęcie - 800x533 - 80kB
Krzemień pasiasty z bliska
Poznaliśmy się na poprzedniej giełdzie i jak to bywa wśród kamieniarzy zaczynamy bez wstępu kończyć rozmowę rozpoczętą na poprzedniej giełdzie. A temat jest nie błahy, ponieważ dotyczy losów muzealnych okazów, które nie są na co dzień pielęgnowane. Ileż to gablot z okazami pokryte kurzem straszy zwiedzających zamiast cieszyć oko. Muzeum to nie tylko sensowne zorganizowanie ekspozycji, ale codzienna troska o okazy i właśnie walka z tym największym wrogiem eksponatów, kurzem. To wbrew pozorom proste zajęcie przerasta możliwości niektórych muzealników. Widać to zarówno w muzeach państwowych, akademickich jak i prywatnych. Jeszcze kilka słów o ograniczonych możliwościach pozyskiwania krzemienia pasiastego do celów jubilerskich i kolekcjonerskich /ogradzanie wyrobisk i zamykanie dostępu do prywatnych odkrywek wapienia, tam gdzie występują buły krzemienne/ i daję spokój moim rozmówcom.

godz. 10.00

 Zaczęło się. Rozpoczęła się jubileuszowa giełda. Chcę rozejrzeć się po sali, lecz nie bardzo mogę. Stało się już tradycją, że gdy nie możesz spotkać znajomego z Towarzystwa Miłośników Mineralogii na comiesięcznych spotkaniach , to przyjdź na giełdę. Tam są wszyscy. Jest prezes, Adaś Bartnik wraz z dobrym duchem Towarzystwa Marcinem Krystkiem. Chcą zbadać moją odporność na oryginalne kwarce i przy stoisku Czecha pokazują ostatnie pakistańskie okazy kwarców szczelinowych. Z satysfakcją przyjmują, że kupuje oba. Jednego dla siebie, drugiego dla kolegi z Towarzystwa, który nie mógł przyjechać na giełdę. Za chwilę pojawia się Wiesio Warszawski. Dla niego oryginalnych kwarców już nie starczyło. Oczywiście przy każdorazowym takim spotkaniu zawsze jest dużo żartów, dowcipnych złośliwości, a przede wszystkim sympatii. Po chwili następne spotkanie i następne i jeszcze jedno. Każde sympatyczne. A czas leci.

 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | następna strona »
do góry | powrótHISTORIA GIEŁDY • REPORTAŻE