valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

rady starszego kolegi


Trudne początki, cz. II
Kolekcja na szóstkę

Skończyły się wakacje i z wyjazdów w góry i nad morze przywieźliście nowe okazy ciekawych skał, minerałów lub skamieniałości. Co dalej z nimi robić, zwłaszcza, że przewidujecie, że wasza kolekcja niebawem się powiększy, bowiem rodzina już wie, że interesujecie się przyrodą nieożywioną i chcecie kolekcjonować minerały. Oczekujecie, że wujek lub ciocia przywiozą wam kamienne pamiątki z wycieczki do Tunezji czy wczasów w Alpach.

Trzeba uporządkować kolekcję

Pierwszą decyzję, którą musicie podjąć, to znalezienie miejsca, gdzie będziecie przechowywać swoje okazy. Najprawdopodobniej będzie to jedna z półek biblioteczki. Jest to na początek najlepsze miejsce, by zaprezentować swoje wakacyjne trofea. Ważne by była to półka osłonięta szybą, bo największym wrogiem waszych eksponatów jest kurz. Walka z nim jest bardzo trudna. Każdy doświadczony kolekcjoner to wam potwierdzi.

Teraz musi nastąpić obowiązkowa procedura, która dotyczy zarówno zbieracza początkującego, jak i tego, dla którego jest to setny czy tysięczny eksponat.

Należy wyposażyć każdy okaz w metryczkę

Na niej musi być przynajmniej miejsce na następujące informacje:
- co przedstawia okaz,
- gdzie został znaleziony, (wydobyty),
- rok w którym trafił do waszej kolekcji,
- oraz uwagi.

Najważniejszą informacją jest nazwa minerału.
Jeżeli jest to minerał, którego nazwy nie jesteście pewni, to zostawcie wolne miejsce, które uzupełnicie wtedy, gdy będziecie pewni jego nazwy. Możecie to zrobić porównując wasz okaz z fotografiami w atlasie lub encyklopedii minerałów lub na podstawie znalezionego w muzeum geologicznym podobnego egzemplarza. Ostatnią deską ratunku jest przyniesienie swojej nowej zdobyczy na giełdę i spytanie wystawców lub członków Towarzystwa Miłośników Mineralogii o jego nazwę. Oni wam pomogą.

Drugą informację, którą musicie zamieścić bezwzględnie, to lokalizacja miejsca znalezienia kamienia. Informacja ta powinna być możliwie szczegółowa np. „ żwirownia Janowice, południowa ściana na wysokości 1 m.” Oczywiście nie będzie możliwe tak dokładne oznaczenie lokalizacji miejsca znalezienia okazu, gdy kupujemy go na giełdzie. Przeważnie sprzedający podaje tylko kraj np. Maroko. Z czasem, gdy będziecie czytać literaturę fachową, to sami będziecie mogli uzupełnić lokalizację, wiedząc np., że geody kwarcowe z ametystami występują w regionie Sidi Rahal, a wanadynity w miejscowości Taouz.
Warto podać w metryczne również rok znalezienia okazu. Jest to szczególnie ważne dla miejsc, które przestają istnieć; kamieniołom zostaje zalany wodą, hałda zostaje zniwelowana. Wtedy wasz okaz z miejsc, których już nie ma posiada dodatkową wartość historyczną.

W okolicach Łodzi takimi są zalane wodą kamieniołomy wapienia w Sulejowie, czy też zasypane wyrobiska szeregu żwirowni z występującymi tam skamieniałościami.

Ostatnimi danymi, które warto zamieścić na metryczce są uwagi, w których należy opisać okoliczności znalezienia, otrzymani czy kupienia okazu. Czasem minerał sam w sobie jest jednym z wielu, ale gdy został np. otrzymany od znanego kolekcjonera, czy naszego ulubionego kuzyna, albo kupiony został w niezwyczajnym miejscu, to okoliczności te podnoszą jego wartość. Jest więc sens w zamieszczaniu takich danych w metryczce.

Wybór sposobu opisywania okazów

Metryczki można układać pod okazem, by w każdej chwili można było odczytać niezbędne informacje. Ten sposób opisywania ma jedną zaletę,. Jest bardzo prosty i gdy wymieniamy lub sprzedajemy okaz metryczka „idzie za okazem” ma też, niestety wadę, łatwo zamienić metryczki lub je po prostu zawieruszyć.

Druga metoda polega na przyklejeniu do okazu karteczki z numerem. Opisy wtedy zamieszczamy w specjalnym katalogu, gdzie pod wskazanym numerem będą wszystkie dane dotyczące każdego kamienia. Ten sposób umożliwia szczegółowe opisanie kolekcji, przy okazji ją katalogując. Jest on bardziej pracochłonny od poprzedniego i stwarza problemy przy opisywaniu okazów małych. Gdzie np. nakleić numerek na krysztale granatu wypreparowanym ze skały? Po pewnym czasie katalog będzie wyglądał nieciekawie, gdy będziemy się wymieniali okazami. Wykreślanie rubryk utrudni katalogowanie, bowiem kolejność numeracji nie zostanie zachowana. Natomiast zaklejanie poszczególnych elementów tabeli też nie jest ani wygodne, ani estetyczne.

Bez względu na wady i zalety wybór sposobu oznakowania zależy od was. Jedno jest pewne, opis być musi, bo sam okaz bez metryczki nadaje się jedynie, jak mawia złośliwie jeden z najwybitniejszych kolekcjonerów minerałów, „do rzucania kaczek na wodzie lub jako przycisk przy kiszeniu kapusty”.
Dlaczego o tym piszę tak szczegółowo? Są to, wbrew pozorom informacje i porady ważne, bo praktyczne.

Gdy już znajdziecie miejsce na prezentowanie okazów, wybierzecie sposób ich katalogowania, gdy w dalszym ciągu wasza kolekcja będzie się powiększała, to musicie oczekiwać momentu, gdy zadacie sobie pytanie:

Co dalej?

Trudno bowiem kolekcjonować „wszystko”, czyli minerały, skały, skamieniałości i meteoryty. Nadszedł czas, by zastanowić się nad tematem zbiorów, by móc pogłębić wiedzę dotyczącą okazów, oraz podnieść poziom waszej kolekcji. Wszystko zależy od waszych zainteresowań i możliwości poszukiwań okazów. Nic nie zastąpi bowiem zbiorów powstałych z wykopanych przez siebie skamieniałości, czy tez znalezionych osobiście okazów mineralogicznych. Kupowane na giełdach powinno być jedynie sposobem uzupełnienia zbiorów. Wybranie tematu kolekcji nie wymusza oczywiście pozbycia się dotychczasowych zbiorów. Eksponaty te mogą być przecież wymieniane wśród innych kolekcjonerów, a te, które mają swoją historię, bo zapoczątkowały waszą pasję lub darzycie je sentymentem, będą stanowiły urozmaicenie kolekcji.

Ja też z trudem rozstaję się niektórymi skamieniałościami, mimo, że nie interesuję się nimi zbytnio. Każdy prawdziwy kolekcjoner zrozumie, że nostalgia, sentyment i przywiązanie to uczucia, których nie warto się pozbywać wraz z tymi okazami.

Gdy już wybierzecie temat kolekcji, to pozostaje jedna, ważna sprawa, od której prawdziwy kolekcjoner nie ucieknie.

Trzeba się uczyć

czytać, na temat waszej kolekcji i jeszcze raz się uczyć i jeszcze raz to samo, aż stwierdzicie, że o waszych zbiorach będziecie mieli coś do powiedzenia nie tylko cioci, która będzie je oglądała, ale również koledze, który ma podobne zainteresowania, a może i swojemu nauczycielowi geografii w szkole. Ten proces, niestety, musi trwać ciągle. Wiem, to co pisze nie jest dla młodego człowieka sympatyczne. Ale wierzcie mi, jeżeli chcecie traktować poważnie swoje hobby to od tego nie ma ucieczki.

W trakcie lektury często spotkacie się z terminami, nazwami i innymi mądrymi słowami, które nie będziecie rozumieli lub będziecie mieli wątpliwości co one znaczą. Te wątpliwości można rozwiać na każdej giełdzie minerałów. Pytajcie członków Towarzystwa Miłośników Mineralogii, pytajcie wystawców. Nikt się nie uchyli od odpowiedzi i pomocy. Gdy tych pytań nie zadacie dziś, to następna okazja będzie wiosną przyszłego roku, a kolejnej gazecie targowej postaram się rozwiać kolejne wasze wątpliwości i podpowiedzieć, jak kolekcjonować minerały.


Wasz starszy kolega
do góry | powrótA TO HISTORIA • WARTO PRZECZYTAĆ • PYTANIE RETORYCZNE • RADY STARSZEGO KOLEGI