valid XHTML 1.1     valid CSS 2  any browser

rady starszego kolegi


Trudne początki, cz. Istrona : 1/3
 Często będąc na giełdach minerałów spotykam młodych ludzi, którzy z wypiekami na twarzy chodzą od stolika do stolika przyglądając się wystawionym okazom. Czasem trafiają na stoisko Towarzystwa Miłośników Mineralogii. Tam pada najczęściej z ust jednego z rodziców pytanie: -„W jaki sposób moja latorośl powinna zacząć kolekcjonowanie minerałów ? Co jej kupić na początek? Gdzie szukać? Jak opisywać?” Przeważnie rodzic wyciąga z kieszeni jakiś, kupiony w pierwszym porywie serca okaz i pyta : -„Co to?” Sprawdzając mimochodem wiedzę siedzącego po drugiej stronie członka Towarzystwa. Często też padają pytania: - „Czy warto było zapłacić cenę, za którą kupił okaz?” „-Czy samemu można go znaleźć?” i „-Gdzie ich szukać?”

 Aby ułatwić młodym ludziom i ich rodzicom podjęcie decyzji o rozpoczęciu kolekcjonowania minerałów rozpoczynamy cykl artykułów poświęcony początkującym. Na każdej giełdzie minerałów w Łodzi „Interstone” znajdziecie gazetę wydawaną z tej okazji, a w niej kolejny odcinek porad „Trudne początki”


 Jak to jest na początku?

 Najczęściej pasja ta rozpoczyna się tradycyjnie. Jesteśmy nad morzem. Większość plażowiczów ugania się za ładnymi muszelkami. Inni, bardziej ambitni próbują znaleźć okruch bursztynu. Jeszcze inni po znalezieniu atrakcyjnego kamyczka z odciskiem jakiegoś żyjątka lub z niespotykanym barwnym rysunkiem chowają go do kieszeni, by stanowił pamiątkę z pobytu na plaży. Większość tych okazów po powrocie do domu trafia do kosza na śmieci, ale zdarzają się wyjątki. W długie jesienne wieczory, po powtórnym przyjrzeniu się przywiezionym znad morza pamiątkom stwierdzamy –„Jakie to piękne, ciekawe, zadziwiające?”. To jest pierwszy krok do narodzenia się pasji. Bywa, że czas od przywiezienia pierwszego okazu do ponownego zainteresowania się nim wynosi kilka dni. Czasem kilka lat.

 Inny scenariusz wygląda tak. Idziemy górską ścieżką. Wszystkie kamienie w koło są jednakowo szare, ale wśród nich jeden czy dwa mają dziwne paski, nietypowe kształty lub błyszczą w promieniach słońca. Czasem pośród wapiennych kamieni dostrzeżemy odciśniętą muszelkę. I tak pierwsze okazy trafiają do kieszeni. A dalej scenariusz jest identyczny jak w poprzednim przykładzie.

 Zapytacie jak to zaczęło się u mnie?. Praktycznie oba scenariusze naraz. Gdy byłem pierwszy raz w życiu nad morzem, mając 10 lat znalazłem kilka interesujących kamyczków. Jednym z nich był skamieniały fragment jakiegoś morskiego stwora (do dziś jest w mojej kolekcji), a kilka innych miało wyjątkowo ciekawe barwy. Po powrocie do domu włożyłem pamiątki do szuflady.

 Kilka lat potem byłem pierwszy raz w życiu w Tatrach i idąc w okolicach Kościelca znalazłem świeżo oderwany kawałek skały z dużymi różowymi i białymi kryształami oraz świecącymi blaszkami skupionymi w jednym miejscu (dziś wiem, że był to kawałek pegmatytu, a nim kryształy skalenia miki i kwarcu). Bardzo mi się spodobał, ale miał jedną wadę. Ważył około 10 kg! Z trudem włożyłem go do plecaka. Tak trafił do mojego domu jako pamiątka z Tatr. Przez długie lata stał na regale, koło skamieniałości znad morza.
 1 | 2 | 3 | następna strona »
do góry | powrótA TO HISTORIA • WARTO PRZECZYTAĆ • PYTANIE RETORYCZNE • RADY STARSZEGO KOLEGI